Alterra - czyli tani żel pod prysznic, odpowiedni dla wegan, ale czy idealny?

Alterra - czyli tani żel pod prysznic, odpowiedni dla wegan, ale czy idealny?

Cześć,
W ostatnim czasie w moim zacisznym miejscu testowałam mój pierwszy produkt marki Alterra. Kosmetyki z Alterry znam, jednak długo odstawiałam na bok, aby właśnie teraz móc rzetelnie Wam go zaprezentować. 


Na pierwszy ogień wzięłam żel pod prysznic o zapachu chińskiej herbaty. Jest to produkt BIO, dlatego myślę, że sam ten fakt może korzystnie wpłynąć na opinię o produkcie. 

PIERWSZE WRAŻENIE 
• bardzo żelowa, wręcz "glutkowata" konsystencja,
• zapach ziołowo-apteczny(nawet trochę pieprzowy), co nie do końca wpisuje się w moje gusta, 
• intensywny zapach żelu, lecz nie utrzymuje się długo na skórze (po spłukaniu zapach niemalże od razu znika).
• zielony kolor - przy pierwszym użyciu bardzo miłe zaskoczenie
• potrafi "uciec" z ciała, dlatego polecam aplikować mniejszą ilość na dłoń a potem od razu wmasowywać - dzięki temu mniej żelu zmarnujecie :) 


DZIAŁANIE. WYDAJNOŚĆ
• żel jak żel, więc wydajność dla każdego może być różna. Szczerze mówiąc u mnie idzie to mozolnie i mam ochotę już zdenkować ten produkt (lubię urozmaicenie w żelach ;p ), 
• nie podrażnił mi skóry, 
• nie wysuszył
• jako, że zwracam uwagę na opakowania to design mnie nie przyciąga, ale samo otwarcie jest w porządku, nie sprawia to najmniejszego problemu i siłować się z produktem nie musimy,


DOSTĘPNOŚĆ
• żel można zakupić jedynie w Rossmannie, dosłownie za grosze (6,99 a nawet taniej). Oczywiście są także inne warianty zapachowe, dla każdego coś dobrego. 

Co do składu produktu to przyznaję się kolejny raz, że po prostu się na tym nie znam, jednak wiem, że sporo osób sobie zachwala te produkty, dlatego ufam blogerkom na słowo. :) 


Miałyście już produkty tej firmy? 
Lubicie ? Polecacie?
Do napisania! :) 
Himalaya Herbals - Pianka do oczyszczania twarzy - jak się sprawdziła?

Himalaya Herbals - Pianka do oczyszczania twarzy - jak się sprawdziła?

Cześć, 
Dawno do Was nie pisałam. Ostatnio wiele się dzieje, przez co nie mam głowy do pisania postów. Nie umiem jakoś się spiąć w sobie i pomimo, że czasu wolnego mam mnóstwo, to po prostu nie wychodzi tak, jakbym chciała. Myślę, że potrzebowałam też chwilkę odsapnąć by nabrać siły na kolejne posty. 
Słowem wstępu tyle... :)

Dzisiaj chcę Wam przedstawić produkt, który otrzymałam jako jedna z 50 osób poprzez udział w konkursie. Jeśli mnie czytacie to wiecie, że chętnie biorę udział we wszelkich rozdaniach czy konkursach, to swego rodzaju moje hobby (choć to hobby także trochę zaniedbałam). Udało mi się i dostałam naprawdę niesamowitą paczkę Himalaya Herbals, w której znalazłam pięć produktów (trzy do twarzy, pastę do zębów oraz krem do ciała) a oprócz tego, ku mojemu zdziwieniu dwa niesamowicie urocze kwiatki w doniczkach pudrowo różowych. Nigdy nie otrzymałam takiej słodkiej paczki z kwiatami. Szczerze mówiąc jestem naprawdę zadowolona, bo już od dawna planowałam zakup kwiatów, aby nadać większemu klimatu w pokoju. :) 


Na pierwszy ogień wzięłam piankę do mycia twarzy  Neem Foaming Face Wash, która według producenta ma...

Pianka do codziennej pielęgnacji twarzy, która nie zawiera mydła. Myje i odświeża. Preparat myje, odżywia i nawilża skórę, usuwa nadmiar wydzielanego przez nią sebum. W przeciwieństwie do mydła nie wysusza skóry i nie powoduje nieprzyjemnego wrażenia ściągnięcia. Miodla indyjska - neem - znana ze swoich właściwości antybakteryjnych, w połączeniu z kurkumą i wetiwerią, skutecznie przeciwdziała trądzikowi i wypryskom, pozostawiając skórę czystą, miękką i świeżą."

Czy faktycznie działa tak cudownie jak zapewnia producent? 

Według mnie nie jest to najgorszy produkt jaki miałam (moje doświadczenie z preparatami do twarzy jest krótkie, bo używałam ich w swoim jakże długim życiu zaledwie kilku, ale...), jednak nie jest to także idealny, który zbiera same pochwały. 
To co wysuwa się dla mnie na prowadzenie to zdecydowanie forma (tj. pianka), która mnie niesamowicie urzeka. Lubię taką formę preparatu. Produkt jest naprawdę delikatny ale też trochę wodnisty(trochę, a nie mocno!), więc nie ma czasu na to aby wydobyć produkt na dłoń i czekać minutę aby zrobić najpierw demakijaż. Tutaj wszystko działa w czasie. Nie uważam tego za wadę, po prostu tak jest i już.


Kolejnym plusem jest opakowanie. To, że nie muszę się męczyć z wydobyciem produktu, otwierać, zakręcać i martwić się, że wyleje odrobinę w łazience czy kosmetyczce - wielki plus. Pompka, która jest działa bez zarzutów. Najczęściej wydobywam dwie-trzy pompki na umycie twarzy i to w zupełności wystarczy. 
Trzeci plus - działanie. W odróżnieniu do mojego poprzedniego produktu pielęgnacyjnego Avene (tutaj recenzja) nie podrażnia mi skóry twarzy, a co najważniejsze  - nie ściąga jej i nie wysusza. Tutaj nie muszę się martwić o to, żeby nałożyć krem po umyciu twarzy. Jest dla mojej skóry (mam mieszaną) naprawdę delikatny. Stosuję go najczęściej z wodą, tj. po namoczeniu twarzy. Nie jest to płyn do demakijażu, dlatego nie oczekuję, że zmyje mi tusz czy cienie, to nie jest jego zadanie, ale nie odmówię mu oczyszczania czy braku uczucia ściągnięcia. 


Jednak ma dla mnie jedną wadę - zapach. Czytałam opinie na jednym z portali, gdzie dla niektórych ten produkt pachnie Domestosem. Przyznam szczerze, że też mam takie odczucie. Jednak jest to chwila, gdy czuję ten zapach. Nie utrzymuje się on na skórze, dlatego nie jest to wielka wada produktu. Po prostu osobiście wolę inne zapachy. :) 

Podsumowując produkt nie jest zły. Oczyszcza, nie wysusza, ma ciekawą formę pianki, dodatkowo łatwy i przyjemny w aplikacji. Zapach to kwestia indywidualna, dlatego każdy musi dobrać pod siebie. Jego cena to około 17zł/150ml więc myślę, że nie tak źle. 

Miałyście już produkty tej marki? 
Jak się u Was sprawdzały? 
Do napisania! 
Nivea - Olejek w Balsamie, Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba - pierwsze wrażenie, recenzja

Nivea - Olejek w Balsamie, Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba - pierwsze wrażenie, recenzja

Cześć
Nivea na rynek wypuszcza coraz to nowe kosmetyki, wcześniej była to seria do włosów, a dzisiaj olejki w balsamie w aż czterech wersjach:

Póki co wszystkie olejki  w balsamie można zakupić jedynie w Rossmannie. Mają one po 200 i 400 ml, a cena różni się zaledwie o 4 zł, także warto skusić się na większy produkt. :) 
Cena olejku 200 ml - 18,99 zł  / Cena olejku 400 ml - 22,99 zł

Na tapetę wzięłam wariant pierwszy, czyli Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba.



KRÓTKO O PRODUKCIE 
• balsam zawiera drogocenny olejek jojoba, połączony z szybko wchłaniającym się balsamem,
• 24-godzinne nawilżenie 
• brak uczucia lepkości
• skóra gładka i promienna

PIERWSZE WRAŻENIE
• typowe jak dla marki Nivea, już tradycyjne, opakowanie
• otwór nadal jest dla mnie do opanowania - mam problem ze zbyt dużym wydobyciem produktu, 
• wiosenno-letnia szata graficzna kosmetyku
• balsam bardzo szybko się wchłania
• nie czuć tłustej powłoki na skórze (wielki plus)
• bardzo delikatny, mało wyczuwalny zapach na skórze, już po chwili się ulatnia


Balsam przeznaczony jest do codziennego użytku. Myślę, że codziennie to używać nie będę, ale sięgać w wolnej chwili bardzo chętnie. 

OPINIA
Jeśli miałabym się ustosunkować do opinii producenta to z pewnością mogę stwierdzić, że balsam faktycznie bardzo szybko się wchłania i na pewno nie pozostawia lepkości na skórze, co jest dla mnie niesamowicie istotne. Nie cierpię balsamów które się kleją bądź takich, które się wchłaniają i wchłaniają, a ja muszę czekać nie wiadomo ile, aby produkt "zniknął".
Czy balsam daje 24-godzinne nawilżenie? Ciężko stwierdzić, jednak mogę powiedzieć, że czuć, że jest skóra nawilżona ale gwarancji co do całej doby nie dam. 
Po pierwszych użyciach jestem skłonna przyznać, że skóra jest gładka. 
Według moich kryteriów produkt spełnia swoje zadanie, a więc nic złego nie zarzucę. :)


Jeśli lubicie nowości kosmetyczne, balsamy z olejkami i produkty marki Nivea to serdecznie Wam polecam. Może i dla Was będzie to godny produkt. :) 
Do napisania! :) 
Avene - Cleanance, Oczyszczający żel do twarzy

Avene - Cleanance, Oczyszczający żel do twarzy

Cześć,
Od jakiegoś czasu mam okazję testować żel marki Avene - do skóry trądzikowej i tłustej. Nie jestem posiadaczką cery typowo suchej ani trądzikowej, jednak nie widzę przeciwwskazań aby takiego produktu nie wypróbować.


PIERWSZE WRAŻENIA


• nietypowe otwarcie (przekrętło) produktu - dobry zamiennik dla typowego otworu. Na samym początku nie mogłam produktu otworzyć, jednak po chwili doszłam do tego, że opakowania się nie otwiera,
• przezroczyste opakowanie, które pozwala kontrolować ilość produktu,
• bardzo wydajny produkt
• średnio wodnista konsystencja, produkt nie "ucieka" między palcami
• lekko pieniący się - tutaj się lekko zawiodłam, ale tylko dlatego, że wbiłam sobie do głowy, że jak produkt się pieni to działa, a jak nie... ;p Jednak jak wiadomo nie ma to żadnego znaczenia - dla niektórych to plus, dla pozostałych minus. Po czasie można przywyknąć. :) 
• mało wyczuwalny zapach, nienachalny :) 


REAKCJA Z CERĄ


• stosowany lekko na mokro podrażniał mi skórę - dawał uczucie ściągnięcia, pieczenia, później wysuszenia
• stosowany mocno na mokro nie powodował tak mocnego ściągnięcia, było to przyjemniejsze
• po aplikacji Avene Cleanance musiałam dodatkowo nawilżać skórę twarzy delikatnym kremem (wyszło to na dobre) - uczucie ściągnięcia bardzo zminimalizowane
• skóra po kilku aplikacjach jest gładsza i świeższa
• brak wyprysków, podrażnień w czasie aplikacji
• produkt stosowałam głównie wieczorami, dlatego w nocy mógł działać i wyszło to na plus
• zaczerwienione policzki, po parunastu chwilach zaczerwienienie znika. 

Dodam, że po maseczkach z glinką (Selfie Project, Loreal) miałam także uczucie mocnego ściągnięcia na twarzy, a także szczypania, jednak jak już wspomniałam wyżej gdy produkt aplikowałam z dużą porcją wody (wg zaleceń) było to mniej wyczuwalne. 


OPINIA KOŃCOWA

Produkt jest naprawdę wydajny (widać na zdjęciach ile zużyłam) a jego aplikacja bardzo prosta. Nie przeszkadza mi fakt, że muszę kremować twarz, bo efekt jaki uzyskuję mnie zadowala, więc rekompensuje to wszystko. Cena także adekwatna do produktu, zważając na ilość produktu i jego zużycie (stosuję od ponad 2 tygodni z przerwami), więc myślę, że spokojnie na kilka miesięcy starczy. Jeśli lubicie mieć mocno oczyszczoną twarz to serdecznie polecam. :)


Miałyście okazje testować produkty Avene? 
Lubicie żele do oczyszczania twarzy?
Do napisania! :) 

Lash Volution - kuracja trzymiesięczna - Pierwszy miesiąc za mną - jak efekty?

Lash Volution - kuracja trzymiesięczna - Pierwszy miesiąc za mną - jak efekty?

Cześć,
Od miesiąca (27.04) stosuję odżywkę z LashVolution. Jeden wpis już powstał, więc jeśli chcecie być na bieżąco to zapraszam Was najpierw na pierwszy wpis.   
Dzisiaj Wam opowiem o tym, czy jestem w działaniu regularna, jak efekty i czy są skutki uboczne.


Zaczynając od początku - z regularnością u mnie jest całkiem dobrze. Na cały miesiąc kuracji maksymalnie dwa razy zdarzyło mi się zapomnieć zaaplikować produkt, a uwierzcie mi na słowo, że obawiałam się właśnie, że już na tym etapie nie podołam. Sama siebie pozytywnie zaskoczyłam, bo użycie tego produktu to dosłownie parę sekund. Dlatego każdy kto ma problem z regularnością podoła temu zadaniu. :)

Co z efektami?
Efekty są, tak myślę. Na zdjęciach widzę, że są dłuższe oraz w praktyce (przy umalowanych rzęsach). Póki co robię zdjęcia zawsze na nieumalowanych rzęsach, a dopiero na koniec całej kuracji zrobię na umalowanych. Podoba mi się to, że są dłuższe i maskary które używałam do tej pory wyglądają lepiej na oku.
Dodatkowo wspomnę, że nie zauważyłam (póki co) abym traciła rzęsy w wielkich ilościach, a przed kuracją bywały dni, gdzie po prostu "wyrywałam" włoski.

Po lewej stronie - lewe oko, po prawej - prawe. 

Czy są skutki uboczne?
Niestety ale chyba tak. Zauważyłam, że czasami bolą mnie oczy oraz przy malowaniu tuszem wyczuwam ból, którego wcześniej nie miałam. Póki co będę stosować dalej, ale jeśli będzie to tak dalej wyglądać to kolejnej trzymiesięcznej kuracji odbywać nie będę.


Dziewczyny, bo głównie kieruję ten post do Was - wyczytałam na jednej stronie(Znamlek.pl), że odżywkę po 28 dniach powinno się stosować 1-2 razy w tygodniu! Zawsze każdy mówił, że codziennie się stosuje ten preparat. Dlatego pytanie do Was - lepiej stosować codziennie czy faktycznie tak jak napisał producent na tej stronie? Ciekawi mnie Wasza opinia. 

Używałyście produktów tej marki? 
Za miesiąc kolejny wpis z efektami, ciekawe, jak długie będą i czy wytrwam :)
Do napisania! 




ULUBIEŃCY MUZYCZNI - MAJ

ULUBIEŃCY MUZYCZNI - MAJ

Cześć,

Może niektórzy z Was zauważyli, ale w kwietniu odpuściłam sobie ulubieńców muzycznych. Miałam ku temu dwa powody. W tamtym okresie były aż trzy wpisy muzyczne (Eurowizja), a oprócz tego nic konkretnego nie wpadło mi do ucha, nie zostało ze mną na dłużej.
W tym miesiącu jest inaczej, otóż kilka utworów spodobało mi się na tyle, że mogłabym ich słuchać bez przerwy.



Julia Brennan zauroczyła mnie swoją piosenką. Jest delikatna i spokojna.


Selena Gomez w maju rozpieściła mnie dwoma utworami. Oba pochodzą z premiery filmu "13 powodów dlaczego" 

Selena Gomez -Only You

Selena Gomez - Kill Em With Kindness

Kolejną wokalistką, która mnie niesamowicie zaskoczyła (mega pozytywnie) jest nie kto inny jak Miley Cyrus. Zapewne niektórzy z Was znają ją z serialu młodzieżowego, który był transmitowany x lat temu. Miała naprawdę dobre utwory, wystapiła w filmie "LOL", jednak później mocno się zmieniła i wydała kilka kontrowersyjnych teledysków, po których przestałam jej słuchać. 
Na początku maja wypuściła nowy singiel "Malibu", w ktorym powróciła do Nas - czyli do normalności. Jej makeup, który jest naturalny, a krajobraz bardzo rzeczywisty pozwala na poczucie się z powrotem w domu. Mam nadzieję, że taka już pozostanie. 


Charlie Puth także znajdzie swoje miejsce w zestawieniu majowym. On i jego utwór Attention bardzo często gościli w moich uszach. Nie jestem jego wierną fanką, ale tym utworem skradł kawałek mojego czasu. 


Na koniec perełka, moje odkrycie Dj Layla - Don't go
Niesamowity utwór, który od razu wpadł mi w ucho. Ma w sobie to coś. 


Wiele osób porównuje go do utworu Alana Walkera, jednak ja nie śledzę tak jego poczynań, za to od razu skojarzyła mi się ta piosenka z utworem z Eurowizji z reprezentantką Szwecji, a mianowicie Sanną Nielsen -Undo. Dzięki temu przypomniałam sobie o tym cudownym wykonaniu i w ten sposób słuchałam tego przez końcówkę maja na okrągło. 


To tylko namiastka tego, czego słuchałam w maju, jednak to właśnie te utwory towarzyszyły mi najczęściej. 
A jak u Was z muzyką majową? 
Dajcie mi znać czy kojarzycie te utwory:)
Do napisania! 
Copyright © 2014 Myfantasyandme , Blogger