| My Collection Lipstick | Moja kolekcja szminek i płynnych pomadek do ust!

Cześć, chwilę mnie nie było, jednak tłumaczenia nie będzie. :p 
Po prostu, tak musiało być. :)


Dzisiaj przychodzę z postem, do którego się trochę "szykowałam"a mianowicie z kolekcją szminek i płynnych pomadek do ust.

Nie nazwałabym tego typowo kolekcją, bo nie są to ani antyki, ani produkty tylko do ozdoby. Używam ich "na co dzień", wiadomo, nie każdego dnia ani nie każdej codziennie, wszystko z umiarem, jednak mam ochotę podzielić się z Wami moją opinią na ich temat.
Posiadam produkty z przeróżnych marek a także, co za tym idzie, półek cenowych. 



No to  zaczynamy : ) 



Pierwszą markę, którą Wam przedstawię jest KOBO PROFESSIONAL
Są to produkty z serii Matte Lips o odcieniach dość specyficznych. 

Posiadam cztery odcienie w kolorach: 
- Nicea 405 -zgaszony fiolet, który przepięknie prezentuje się na ustach.  
- Monaco 404 - drugi z kolei fiolet, jednak w jaśniejszych tonach. Nie nadaję się dla każdego, przeze mnie za czasu uważany za "babciny" ;p 
Teraz się do niego powoli przekonuję i stwierdzam, że w fioletach jest mi dobrze! : ) 
- Croix 406 -  dla mnie jest to ciemna wiśnia, dla fanek ciemniejszych kolorów. Idealnie nada się do wieczorowych wyjść, ale także na co dzień. Co kto lubi. ;) 
- Cannes 403 - typowy czerwony odcień, czyli coś kompletnie nie dla mnie. 

Oceniając produkty marki KOBO mogę śmiało stwierdzić, że są one godne polecenia i wydania pieniędzy. Jestem zwolenniczką matu na ustach i tutaj właśnie taki efekt dostaję. 
Nie są tępe, rozprowadzają się bardzo gładko (nie są też jak masło,czyli znają swój umiar).
Jego dodatkową zaletą są przepiękne opakowania, które dodają klasy i gustu, a przynajmniej takie jest moje zdanie. Są to jedne z nielicznych, na które mogłabym się patrzeć godzinami. ;) 



Cena: 15,99/16,99 


MIESZANKA MAREK: WIBO, GOLDEN ROSE, EVELINE, DELIA



Od lewej :
- dwa produkty marki Sensique. Są to produkty myślę, że znane w blogosferze od dosyć dawna, jednak sama mam styczność z nimi dopiero od kilku miesięcy. Przyznam się szczerze, że nie są to produkty idealne dla mnie, wręcz przeciętne. Ale o gustach się nie dyskutuję. :) 
Według producenta są to pomadki z odżywczym kompleksem ceramicznym, witaminami E i C oraz filtrami UV. 
Posiadam dwa odcienie: Pink Happy (201) oraz Liberty (225).

- kolejny w rządku to Wibo w odcieniu 1 - dość neutralny nudziak, sprawdza mi się średnio.

- numer 05 to Delia, który na moich ustach wypada "dosyć blado", ponieważ zlewa się z kolorem moich ust. Jeśli już coś nakładam na nie to wolę aby nie było to dokładnie to samo co mój naturalny barwnik. Produkt otrzymałam, także wybaczam mu : ) 

- Eveline to kolejna moja "propozycja", w odcieniu 480. Jest bardzo podobny do Wibo, jednak ma więcej tonów zimnych, za to gorszy zapach - jak guma balonowa ;/ 

- ostatni z serii "nudziakowopodobni" Golden Rose Lipstick w odcieniu 99. Tej firmy przedstawiać i chwalić nie trzeba. Każdy wie, czego można oczekiwać. Dobry produkt w niskiej cenie. :) 
- znowuż znalazł się produkt Eveline, tym razem kompletnie inny odcień o numerze 13 Like a Princess. Rozprowadza się bardzo gładko i pachnie cukierkowo, co jest na swój sposób urocze. 

- ostatnia propozycja tej firmy to 01 Wearing. Był to mój pierwszy zakup szminki o tak jasnym kolorze i myślę, że ostatni. To co robi na moich ustach to istny dramat. Gdybym oceniała dzisiaj produkty do ust to ten zająłby pierwsze miejsce w kategorii najgorszy ! : ) 

- na samym końcu umieściłam Golden Rose (02) matowy, mój ulubiony z całego tego zestawienia. Uważam, że naprawdę mi pasuje i czuję się w tym kolorze pewnie. :) 




KOMPLETNIE INNE OD POZOSTAŁYCH !


Dwa z nich to Golden Rose (13,04), a trzeci to WOW Gloss od MakeUp Revolution
Nie są to produkty, po które sięgam często, bo nie przepadam za formą błyszczyka. Dodatkowo według mnie mają średnią pigmentację na ustach. Moim ulubieńcem jest propozycja koloru 04.

KOLEJNA PARTIA PRODUKTÓW DO UST! 


Tutaj skupiłam się na produktów z tak zwanym pędzelkiem. Odcienie i konsystencje są różne. Po więcej zapraszam niżej. :)
- My Secret Honey Nude (305) oraz Sweet Nude 304 to dwa błyszczyki o dość podobnym kolorze. Jak wspominałam wyżej - średnio lubię błyszczyki, ale zawsze warto kilka mieć pod ręką. 

- Felicea to moja nowość, którą udało mi się wygrać w losowaniu u jednej z blogerek. Wybrałam najciemniejszy z możliwych kolorków, bo takie mnie ostatnio bardzo kręcą. ;) Nie jest najgorszy, chociaż mógłby być też odrobinę lepszy. 

- kolejny, który znajduję się na fotografii wyżej to mój nabytek na jednej z Rossmanowskich promocji -49%, uważam go za bubel 

- Candy Love to cukierkowy błyszczyk, jednak podoba mi się. Uważam, że na wiosnę, która nadchodzi wielkimi krokami nada się idealnie.

- ostatni produkt to znowuż propozycja My Secret, tym razem w kompletnie innym odcieniu(212), bo podchodzącym aż pod pomarańcz! Na ustach prezentuje się ładnie, choć nie miałam okazji przetestować go jeszcze w terenie. To mój nowy nabytek. :) 

JAKO JEDNE Z OSTATNICH, A TAKŻE ULUBIONYCH




- Matowy błyszczyk L'OREAL Paris (405). Przypadł mi bardzo do gustu. Według mnie on nie ma nic związanego z błyszczykiem. Nie klei się, jest trwały, a do tego w prześlicznym kolorze. Jego cena dosyć spora, ale raz na jakiś czas można sobie pozwolić na droższy produkt. 

- Lovely Extra Lasting 2 - rewelacyjny, trwały płynny produkt, który dodatkowo ma bardzo przyjemny zapach. Jest to mój jedyny z tej serii i nie wiem czy kiedyś nie skuszę się na inne odcienie. W przeciwieństwie do pierwszego jest tańszy (aż o 30 zł! )

- w moich zbiorach kosmetycznych Astor raczej nie gości, nie wiem nawet czemu, po prostu jakoś nigdy nie było nam po drodze ; p Kolejny nabytek z promocji w Rossmanie. Jest bardzo matowy i posiada dość specyficzny zapach, nie spodoba się każdemu. 

- drugi z L'OREAL Paris to wersja Collection Exclusive, którą otrzymałam ze Stanów. Ma matowe wykończenie i sunie po ustach bardzo dobrze. Jak już wspominałam wyżej nie dla mnie czerwone kolory, ale czasami znajdę chyba wyjątek od tej mojej zasady. ;p

- Jakże by inaczej  - Golden Rose także musiał się znaleźć. Wbrew pozorom ten jasny odcień spisuje się bardzo dobrze na moich ustach, jednak tylko z transparentną kredką do ust, którą można kupić za "parę groszy" u nich na  stoisku. Bez tego wygląda to dosyć średnio, a przynajmniej u mnie. Posiadam w odcieniu 13


Na ostatnim miejscu znajduje się moja perełka, którą posiadam zaledwie od tygodnia.
Przyznam się nieśmiało, że było to moje marzenie (takie mini) kosmetyczne w tym roku. Aby posiadać płynną pomadkę do ust od Kylie Jenner.
Ten kolorek zdobyłam w konkursie organizowanym na YouTubie. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że uda mi się zdobyć. Ponad 300 zgłoszeń u niej na kanale i prawie 100 na Instagramie. A tu taka niespodzianka. :) 



Oczywiście były testy i mogę śmiało stwierdzić, że jest to najtrwalszy płynny produkt jaki posiadam! 
Jednak umalowanie nim ust - perfekcyjnie - graniczy u mnie z cudem ; p
Nie mam takich zdolności i choćbym chciała to zawsze pójdzie coś nie tak, dlatego próbuję na tańszych produktach tego typu, aby nie zużywać bezsensownie mojego jedynego egzlemplarza. 
Dodam na sam koniec, że jest to wersja bez konturówki, a więc mamy trochę utrudnioną sprawę. 
Myślę, że w przyszłości zawita do mnie chociaż jeden produkt tej marki, bo sama widzę, że jest świetny! 

***
Udało mi się, przebrnęłam! Przedstawiłam swoje skarby i jestem z siebie dumna. :) 
Moje kroki w blogosferze są małe, jednak staram się aby wpisy nie były "od czapy".
Ciekawi mnie czy któryś z produktów wymienionych wyżej wpadł Wam w oko? 
Macie ulubieńca? A może któryś Wam się kompletnie nie sprawdził? 
Dajcie mi koniecznie znać! :) 

Do napisania! :) 

18 komentarzy:

  1. Ja mam chyba więcej, ale tak naprawdę wolę tego nie liczyć, bo się boję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taki plus, że przynajmniej mamy szeroki wybór i na każdą okazję ;p

      Usuń
  2. Pomadki KOBO najbardziej mnie zachęciły :)
    Powiem Ci, że masz bardzo liczną "kolekcję" ja bym tego używała przez co najmniej kilka miesięcy - mimo, że często maluje usta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz żadna promocja mnie nie skusi na zakup kolejnego skarba do kolekcji, bo mam świadomość, ile tego posiadam. ;p

      Usuń
  3. O tak, już Cię lubię :) kocham szminki, pomadki wszystko co do ust! Uwielbiam mieć usta w roli głównej. Ale zawstydzilas mnie... bo ja nie mam aż tak pokaźnej kolekcji! Uwielbiam te z golden Rose. Ale czaje się nad tymi z Kobo :) muszę mieć i koniec!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, jak mi miło. :)
      Z Kobo bardzo polecam, nie powinnaś się zawieść. :)

      Usuń
  4. Wow, jaka duża kolekcja! Jestem pod wrażeniem. Mój skład szminek można policzyć na palcach jednej ręki, hah!
    galantyka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że masz produkty, które naprawdę uwielbiasz! :)

      Usuń
  5. Uh, a ja mam tylko dwie i kilka podbieram od mamy!
    Spora kolekcja, zakochałam się twoich odcieniach szminek z KOBO. Śliczne są!
    Upatrzyłam tu także kilka innych fajny kolorków, np. Liberty 225. Piękna :)
    Obserwuję, będę wpadać tu na pewno częściej :)
    Pozdrawiam! Diamentowe myśli - klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Polecam szminki z Kobo :)
      Miło mi :)

      Usuń
  6. O matko ile ty tego masz :) ja to mam 3 pomadki kolorowe do ust :P a i tak miałam wrażenie że dużo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ;p Gdybym miała tylko trzy sztuki to koniecznie bym dokupiła. ;p

      Usuń
  7. Właśnie szukam jakichś dobrych pomadek, może którąś z tych wypróbuje ☺️

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałabym u siebie kilka kolorków :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale masz kolekcje ja nawet nie mam połowy a mam tez ich sporo :)
    Widzę tu na prawdę sporo fajnych okazów :)
    Zapraszam do mnie. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci obserwacji oraz komentarza.
    ONLY DREAMS - KLIK ♥

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Myfantasyandme , Blogger