-49%/-55% - dla kogo, kiedy i co warto z nich wyciągnąć - Rossmann

-49%/-55% - dla kogo, kiedy i co warto z nich wyciągnąć - Rossmann

Cześć,
Myślę, że w blogosferze już niemalże każdy, kto siedzi w branży kosmetycznej (albo lubi kosmetyki) z pewnością słyszał o promocji (jakże wielkiej) w Rossmanie. Obejmuje wyłącznie produkty do makijażu, dlatego fanki pielęgnacji mogą być zawiedzione, choć myślę, że Rossmann także tą część klientek w swoim czasie rozpieści, jak to miało miejsce chociażby w 2015r (maj).


Odpowiedźmy sobie na podstawowe pytania dotyczące promocji:

Dla kogo? 

Dla wszystkich. Jednak w tym roku Rossmann postanowił wyróżnić grono "fanów" tego sklepu. W jaki sposób? Dla osób, które należą do Klubu Rossmana (aktywny klub od 10 kwietnia br.) obowiązuje -55% przy zakupie minimum trzech produktów, zaś dla całej reszty jest to nadal -49%.

Kiedy?

Tutaj także sprawa jest inna. W tym roku nie ma podziału na kategorie, jest jedna wielka promocja. Obowiązuje w dniach 20-28 kwietnia, czyli dużo krócej niż zazwyczaj, bo niemalże o dwa tygodnie mniej niż zawsze (także już dziś można sobie wyobrazić te tłumy przy szafach).

4 fakty, które mówią, że WARTO uczestniczyć w promocji Rossmann:

1.  Oczywista oczywistość - kosmetyki w niższych cenach.
Tylko uwaga, nie dajmy się oszukać. Często Rossmann, jak i inne sklepy - parę dni wcześniej podwyższa ceny produktów, dlatego warto patrzeć na przykład na etykiety z ceną przy danym kosmetyku kiedy została wydrukowana. Drugi sposób aby nie dać się oszukać to sprawdzić cenę danego produktu przez Internet. Żyjemy w XXI wieku, niemalże każdy ma dostęp do sieci z telefonu, a jeśli nie macie Internetu własnego to Wifi w galerii załatwi sprawę. Porównanie cen na miejscu może być dla Was naprawdę świetnym rozwiązaniem, bo po co przepłacać za dany kosmetyk, skoro można go dostać dużo taniej gdzie indziej, na przykład podłady  Bourjois czy Rimmel.
Inną sprawą jest to, że warto wybierać po prostu tańsze produkty. Jeśli wiesz, że kończy Ci się rozświetlacz, a ulubionym jest ten kultowy z Wibo - to sięgnij po niego. Zapłacisz grosze. Produkty, zwłaszcza Wibo/Lovely czy Essence to po prostu grosze na promocji. A wcale do najgorszych kosmetyków ich zaliczyć nie można.

2. Zaopatrzenie się w perełki kosmetyczne
Nie wiem jak Wy, ale mi jest po prostu żal wydać 70 zł na podkład czy szminkę. Może się to z czasem zmieni, ale na dzień dzisiejszy jest to dla mnie duża kwota. Za tyle to ja mogę mieć 5 naprawdę dobrze napigmentowanych płynnych pomadek z Lovely, które są według mnie niesamowite. Jakoś nie mam zamiaru płacić za markę, wolę płacić za dany produkt, jego działanie.

3. Dobry sposób na poznanie nowych kosmetyków
Może nie jest to do końca ekonomiczne patrzenie, ale kurczę  - dlaczego mamy cały czas się ograniczać? Jeśli chcę wypróbować eyeliner w odcieniu innym niż czarny to zakupię go, bo przecież to świetna wymówka aby w taki dzień nabyć kosmetyki, na które normalnie bym się nie skusiła. 

4. Uzupełnienie zapasów
Jeśli jak ja lubicie kosmetyki to taka akcja jest świetna, gdy wiecie, że coś się Wam kończy na przykład podkład, tusz czy inny kosmetyk. 


Czego ja będę szukać na promocji w Rossmanie? 




1. Lovely, Matt & Lasting, lip gloss matowy do ust z formułą długotrwałą.Nie wiem jeszcze jaki kolor ale na jeden chciałabym się skusić, bo są to świetne produkty.




2. Maybelline, Colossal Go Extreme, Kajal, liner, niebieski 
Tutaj pod uwagę biorę właśnie ten produkt z Maybelline albo Eveline - Eveline, Mega Max, kredka kajal do oczu, niebieska. Będę musiała ocenić na miejscu która jest lepsza. Różnica w cenie ogromna, bo około 20 zł

3. Lovely, Natural Beauty, róż do policzków. 
Posiadam tylko jeden róż i nie za bardzo go lubię, także myślę, że mogę sobie pozwolić na jeden dodatkowy, w odcieniu który mi się najbardziej spodoba. 

4. Lovely, Style Secrets, czarne kępki do rzęs w trzech długościach. 
Zawsze chciałam zrobić dłuższe rzęsy, jednak nie mam tego całego sprzętu. Jesli promocja je także obejmie, a mam nadzieję, że tak to chętnie kupię. 

Jest to moja luźna lista rzeczy, które chcialabym nabyć. Jeśli nic nie kupię to tragedii nie będzie, ale to co wymieniłam to produkty, które mogłabym kupić. :) 

4 fakty, które mówią, że NIE warto uczestniczyć w promocji Rossmann: 

1. Naciąganie samych siebie
To chyba główny powód. Czasami kupujemy to, co nam się nie przyda. Idziemy za tłumem. Warto przed pójściem do drogerii z góry ustalić co chcemy kupić, wziąć daną liczbę pieniędzy i myśleć rozsądnie.

2. Częsty brak testerów
Z tym się można bardzo często spotkać, a w czasie takiej akcji to wręcz nieuniknione. Co wtedy robi połowa klientek w danej drogerii? Otwiera opakowania, które są przeznaczone do kupienia. Cóż się dziwić, skoro brak testerów, a kobieta to skomplikowane stworzenie, które lubi dotknąć, powąchać, zobaczyć i ocenić. ;p 

3. Pułapki cenowe
NIe raz można kupić produkt, który online może być w takiej samej cenie, co na promocji, a nawet taniej, na przykład podkłady :) (patrz punkt 1 zalet kupowania na promocji)

4. Przepychanki i brak kultury
Tutaj nie mowa o ekspedientkach, do nich nie mam pretensji o nic. To tylko ludzie, wykonujący daną pracę, wiec nie są wcale niczemu winne te osoby. Mowa o klientach, które nie znają zasad. Choć sama się z takim czymś nie spotykam, to wiem, że istnieje takie coś. Ja zawsze gdy widzę pełno osób przy danej szafie to po prostu albo czekam aż zrobi się luźniej, albo po prostu idę do innej, a gdy znowu spróbuję tam podejść i widzę, że osób jest mniej to podchodzę. To tylko kosmetyki i nie ma po co się pchać. :) 


A wy jaki macie stosunek do promocji w Rossmanie? 
Skorzystacie w tym roku czy odpuścicie? 
Do napisania! :)
20 faktów o mnie, czyli czego o mnie nie wiecie - 90 obserwatorów, dziękuje! : )

20 faktów o mnie, czyli czego o mnie nie wiecie - 90 obserwatorów, dziękuje! : )

Hej, z racji, że na moim blogu wybiło 90 obserwatorów to postanowiłam zrealizować kolejny Tag.
Chyba jeszcze nie mieliście okazji mnie bliżej poznać, dlatego to dobra okazja, abym się przed Wami trochę odkryła. :)

 20 FAKTÓW O MNIE 

1. Jestem osobą nieśmiałą, ale nie do bólu. Jeśli sytuacja mnie zmusza (np. praca, szkoła) to potrafię być otwarta, a nawet za bardzo. Potrafię żartować, pokazywać jaka to jestem niezdarna czy silna (zależnie od sytuacji). Jednak szybko się zawstydzam i wycofuję.

2. Niezły ze mnie obserwator... - zauważyłam, że potrafię naprawdę dobrze obserwować zachowania innych ludzi, analizować ich i po cichu wyciągać wnioski. Taki cichy ze mnie obserwator. Często w szkole zauważałam to, czego ktoś inny nie potrafił dostrzec. Nie raz ludzie się dziwili skąd co nie co wiem.

3. W trzeciej klasie gimnazjum miałam świadectwo z paskiem, zaś w 6 klasie podstawówki zabrakło mi trzech setnych do otrzymania go (4,72/3, a pasek otrzymuje się od 4,75).

4. Nauczyłam się (tak troszkę) grać na gitarze, bez fachowej pomocy. Jestem samoukiem.

5. Uwielbiam, a wręcz kocham muzykę! Nie wyobrażam sobie dnia bez tego i nie rozumiem ludzi, którzy nie znoszą słuchania melodii. Po prostu nie umiem tego zrozumieć ;p

6. Jestem osobą bardziej o umyśle humanistycznym niż ścisłym. Nigdy nie byłam dobra z chemii, matematyki czy biologii, za to lubię tworzyć, kreować, pisać wiersze czy....malować się! ;) 

7. Ciężko nauczyć mi się języków obcych. Od zawsze mam z nimi problem. Zazdroszczę osobom, które nauczyły się go jeszcze w podstawówce. Niestety zawsze trafiałam na słabych nauczycieli (oprócz technikum, jednak tam był za wysoki poziom i nie nadążałam za resztą). Dopiero po ukończeniu szkoły widzę rezultaty w tej dziedzinie, choć to i tak mało.


8. Odkąd pamiętam - miałam lepszy kontakt z kolegami niż koleżankami. Nieważne jaka szkoła i poziom edukacji - zawsze to właśnie z panami lepiej się dogadywałam. Według mnie dziewczyny/kobiety to zawistne i fałszywe osoby, które tylko by plotkowały ;p Wiem, że nie każda taka jest, jednak nie zmieni to mojego punktu myślenia i ja wolę i tak rozmawiać z płcią męską. :)

9. Mam dwie siostry, które są ode mnie starsze. Katarzyna - o trzy lata starsza ode mnie oraz Monika - dwa lata starsza.

10. Ukończyłam szkołę średnią (technikum) jednak nie otrzymałam tytułu technika ze względu na niezaliczenie jednej kwalifikacji (5/6 egzaminów zdanych), za to maturę zdałam choć nie chciałam do niej podchodzić - więcej stresu niż było to warte. Raczej przyszłości nie wiążę z tą branżą, a jeśli tak to myślę, że ten papier do końca mi nie będzie potrzebny.

11. Mam lęk wysokości.

12. Boję się wszelakich karuzeli, ekstremalnych przeżyć i tym podobne. Trochę mnie to frustruje, że nie doświadczam życia na pełnej adrenalinie, jednak moje obawy i lęki na dzień dzisiejszy są za silne.

13. Moja szczęśliwa liczba to 7 - urodziłam się tego dnia i miesiąca, dodatkowo często miałam numer 7 w dzienniku.  : )

14. Na prawej dłonie odkąd pamiętam mam z żył bądź czegoś widoczną liczbę 8 i zawsze zastanawia mnie co to może oznaczać. ; p

15. Boję się zwierząt, a od pewnego czasu ( 3-4 lata) także gryzoni - na przykład chomików. Miałam kilka chomiczków. Jeden z nich był przesłodki, nosiłam go, dawałam mu wszystko do jedzenia, to co ja miałam - on też jadł, dlatego gdy go brałam na  dłonie to lizał moje paluszki. Jednak pewnego dnia gdy go wzięłam - ugryzł mnie mocno w dłoń (część między kciukiem a palcem wskazującym), a na drugi dzień zdechł. Przypuszczam, że był chory i nie chciał bym go wzięła na dłonie. Pamiętam to do dziś. :( Jednak po tym jak mnie ugryzł i czułam ból - mam niestety wielki dystans do tych gryzoni i na dłonie już nie wezmę bo się boję.

16. Kolejny fakt o chomikach. Kupiłam kiedyś w zoologicznym chomiczka syryjskiego (to największe z tych popularnych, nie mówię o europejskich). Była to samiczka. Po paru/nastu dniach gdy chciałam jej posprzątać w klatce zobaczyłam w domku parę małych, dopiero narodzonych gryzoni. Nigdy nie poczułam takiej słabości w ciele jak wtedy. Serce stanęło, a nogi mi się ugięły. Dla nastolatki to wielki szok! Było ich około 5-6 i prawie wszystkie niestety mi padły niemalże od razu, jednak jeden chomik dłużej żył, że mogłam go przenieść do osobnej klatki.  Emocje niesamowite! :)

17. Nigdy nie farbowałam całych włosów. Raz w życiu zrobiłam ombre i planuję niedługo większą zmianę.

18. Byłam harcerką. Co prawda nie był to długi okres czasu (rok,dwa), jednak na jeden (jak nie dwa) obozy udało mi się pojechać. Niesamowite przeżycie i każdemu polecam.

19. Wolę nosić spodnie niż spódniczki/sukienki. W spodniach czuję się bardzo komfortowo, a to stawiam często na pierwszym miejscu, jednak nie mówię, że to się nigdy nie zmieni.

20. Często biorę udział w konkursach i sporo wygrywam. W zeszłym roku wygrałam około 109 konkursów (brałam udział od sierpnia) i uważam to za dobry wynik.  Sprawia mi to wiele frajdy, a wygrywanie to coś niesamowitego. Super jest uczucie, gdy wiesz, że poświęciłeś na to czas a dana osoba to doceni spośród setek komentarzy. Moimi największymi osiągnięciami jest wygranie pomadki Kylie GORG, kosmetyków Kiko Milano czy też butów ledowych a także wielu wielu innych. Nie wstydzę się tego, że biorę udział w konkursach, każdy ma swoje hobby a to pozwoliło mi zacząć blogować, pisać, udzielać się i poznawać inny świat. :)


Póki co zostawiam Was z tymi 20 faktami. Z pewnością na kolejne osiągnięcia blogowe pochwalę się innymi ciekawostkami o mnie. Trochę tego jest, także szykujcie się! : ) 


Nivea Invisible - For Black&White -Przyjaciółki Nivea

Nivea Invisible - For Black&White -Przyjaciółki Nivea

Cześć,
Parę dni temu na jednym z blogów dowiedziałam się o akcji "Przyjaciółki Nivea". Jako, że od lat w moim domu używa się produktów tejże marki - stwierdziłam, że poczytam trochę o tym i zagłębię się w tej dziedzinie.  Z tego co się zorientowałam, jest to świeża sprawa. 
Od pewnego czasu posiadam konto na Nivea i aktywnie biorę udział we wszelkich konkursach czy testach. Dwa razy udało mi się dostać i miałam okazję testować płyn micelarny oraz krem do skóry wrażliwej.


Krótko o akcji: 
Akcja "Przyjaciółki Nivea" jest skierowana dla blogerów oraz vlogerów, czyli coś dla nas. Jako, że mój blog jest świeżym (niecały rok blogowania, aktywny blog od stycznia/lutego tego roku) to myślałam, że nie mam szans, lecz spróbowałam i wysłałam zgłoszenie. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po kilkunastu godzinach dostałam informację, że dostałam się do tego zacnego grona Przyjaciółek. :) Jednak poza komunikatem o dostaniu się nie było żadnych innych informacji, dlatego nie za bardzo wiedziałam co robić dalej. Miałam w planach napisać post o produktach ww. marki, bo jak wspominałam wcześniej posiadam kilka w swojej kosmetyczce. 

Na pierwsze ogniwo miał iść najświeższy produkt - antyperspirant Invisible, który otrzymałam w ramach testowania (zostałam zwyciężczynią jako jedna z 500 osób na Wizażu - najprawdopodobniej). Jednak dzisiaj do moich drzwi zadzwonił kurier i wręczył dwie paczki - niespodzianki. Niespodzianki dlatego, że nie miałam pojęcia od kogo (choć oczekuję kilku).
Okazało się, że z okazji, że jestem oficjalną członkinią tego klubu - otrzymałam dwie paczki ambasadorskie, które niesamowicie poprawiły mi humor. 
Jedną z nich przedstawię Wam dzisiaj, zaś drugą za parę dni.



W pierwszej znalazłam dwa antyperspiranty - dla Niej i dla Niego, czyli zestaw idealny. 
Swój, jak już wspominałam - znam, a więc z przyjemnością Wam go zrecenzuję, zaś męską wersję nie mi oceniać, ale dwa czy trzy słowa ode mnie otrzyma. 
Samo opakowanie "Moja Nivea" jest dla mnie rewelacyjne. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię praktyczne opakowania, które są wtórnego użytku. Dlatego cenię sobie opakowania Beglossy czy Golden Rose. To wyżej przedstawione także posłuży mi do schowania moich rupieci. :)


Ale co do produktów...
Oba mają po 150ml, czyli standardowa pojemność dla tego typu produktów. To co wyróżnia je to ruchoma górna część opakowania, która pozwala zabezpieczyć produkt a także uchronić przed dziećmi. Nawet ja miałam na początku problem, aby cokolwiek wydobyć. ;p



Invisible Anti-perspirant for Black&White dla Niej - posiada typowy zapach dla marki, czyli wyczuwalny kremowy zapach. Nie jest nachalny. Jest to pielęgnacyjny produkt do ochrony przed niechcianym zapachem. Według producenta nie pozostawia białych śladów na czarnych ubraniach oraz żółtych na białych. Stosuję go od pewnego czasu i śmiało mogę zgodzić się z tymi zapewnieniami. Było już kilka dni cieplejszych, a przy aktywności łatwo sprawdzić dany produkt. To co ważne to nie podrażnia skóry. 

Invisible Anti-perspirant for Black&White dla Niego -  tego produktu nie mogę zrecenzować, bo jest on przeznaczony dla mężczyzn, dlatego przy najbliższej okazji podaruje go mojemu Lubemu. Jednak to co mogę napisać to fakt, że urzeka mnie zapach. Jestem miłośniczką męskich zapachów i ten przypadł mi do gustu. Jest świeży i nawet długo utrzymuje się zapach (sprawdzony przeze mnie na rękawie ;p). Przyznam się, że nawet szata graficzna męskiej wersji podoba mi się bardziej. :) 



Bardzo mi miło, że marka Nivea dała mi szanse na zostanie ambasadorką. Jeśli którąś z Was zainteresowałam to zapraszam serdecznie na ich stronę, gdzie dowiecie się wszelkich szczegółów dotyczących tej akcji. 
Dodam na koniec, że fakt, że wyżej wymienione produkty otrzymałam nie wpływa na moją opinię o nich. Jeśli coś mnie zawiedzie - z pewnością się o tym dowiecie. Póki co zastrzeżeń nie mam. 

Miałyście okazję testować produkty tej marki? 
Jak się u Was sprawdziły? 
Do napisania! :) 


Blog a życie prywatne - jak to pogodzić?

Blog a życie prywatne - jak to pogodzić?

Cześć,
W ostatnim czasie wiele się u mnie dzieje. Zmiana trybu życia, pierwsza praca, a co za tym idzie - mniej czasu na blogowanie, ale czy z tego powodu zaniedbam blogosferę? Myślę, że nie. To dopiero moje początki w tym wielkim internetowym świecie i mam nadzieję, że nie zaprzestanę jeszcze przez długi okres czasu.


Często do głowy wpadają mi pomysły na tematy, które z pozoru mogą być trudne, jednak po przemyśleniu można znaleźć naprawdę dobre rozwiązania. Zauważyłam, że u mnie sprawdza się metoda na posty w kompletnie nieoczekiwanym momencie. Tak jak na przykład ten tutaj. Myślę o jednym, zaraz do głowy przychodzi inna myśl aż wreszcie obie myśli się łączą i powstaje nowy post, który może być nie tylko pomocny dla mnie w codziennym życiu w chwili zwątpienia, ale także dla osób, które nie zawsze sobie radzą z natłokiem obowiązków.

Przyznam się szczerze, że obowiązków nie mam dużo. Nie studiuję, także to daje mi więcej czasu dla mnie, jednak praca pełnoetatowa nie pozwala na realizowanie swoich celów tak jak przed podjęciem takiej pracy. Problem stwarza się w sytuacji, kiedy Twoje godziny pracy są tak zestawione, że czasami ciężko cokolwiek zrobić prócz pracy, spania i jedzenia.

Początki są trudne, sama jestem na początku i nie wiem co los przyniesie. Wiem jedno - praca, którą wykonuję dziś jest dla mnie tak męcząca jak jeszcze nigdy w życiu. Myślałam, że będzie to łatwiejsze, jednak moje stopy odmawiają mi posłuszeństwa. Tak przy okazji, dzięki/przez tą pracę doszłam do wniosku, że żałuję, że człowiek nie może mieć zapasowych stóp ;p Nie nóg, tylko stóp - to wiele by ułatwiło, naprawdę! :)
Ale wracając..

Jak to wszystko pogodzić? Już mówię : )

1. Wygospodaruj określony czas w tygodniu na blogowanie - to bardzo ważne! Czasami zwykłe czynności, codzienne planowanie może Ci bardzo pomóc i upewnić Cię w przekonaniu, że jednak masz czas na blogowanie, na to co kochasz, uwielbiasz. Jeśli to robisz to znaczy, że lubisz to, a wiec co stoi na przeszkodzie?
U mnie blogowanie oraz przeglądanie innych blogerek to must have, jeśli napiszę, że każdego dnia to chyba nie skłamię. :) Mam kilka stron, które odwiedzam regularnie każdego dnia i od miesięcy się to nie zmienia. Także czas na moje hobby zawsze się znajdzie.

2. Pomimo trudności nie poddawaj się

"Łatwo powiedzieć, trudno zrobić" - czyż nie? Też tak mam, jednak staram się walczyć. Dziś nawet doszłam do wniosku, że więcej pracuję niż śpię! I wcale nie robię nadgodzin, po prostu tak musi być. I szczerze? Nie do końca daję radę, ale kto powiedział, że będzie lekko?
Pisanie postów "na raty" także może skutkować świetnym wynikiem na koniec. Czasami pisanie o czymś, recenzowanie produktu czy też sesja zdjęciowa wygląda lepiej gdy jest dopracowana na ostatni guzik. Poświęć parę dni na przygotowanie idealnego posta na bloga przy parunastu minutach każdego dnia na jego zrealizowanie, a efekt z pewnością będzie niesamowity.

3. Kilka postów na zapas

Może nie jest to do końca dobre rozwiązanie (dla niektórych), jednak ja uważam, że jest to świetna opcja dla osób, które nie zawsze wiedzą o czym napisać bądź wiedzą, że ich czas i grafik może być naprawdę napięty. Co w tym złego, że post nie jest napisany sekundę przed opublikowaniem, skoro jest doskonały i nie jest to wpis "od czapy"?
Sama stosuję tą taktykę. W wolnej chwili potrafię napisać po dwa, trzy posty, które sprawdzam po kilka razy, dodaję zdjęcia i tym podobne. Korzystam z mojej weny, bo nie wiem kiedy znowu zaatakuje. :)

4. Stawiaj na minimalizm, ład i harmonię

Czasami jak widzę posty u niektórych, ojeju - głowa mała!
Po pierwsze masa zdjęć - dodam od razu - lubię zdjęcia, są przepięknym elementem do wpisów. Potrafią bardziej zobrazować to, co autor miał na myśli, przedstawić produkty, miejsca, ludzi itp. Jednak jak widzę po 3 i więcej zdjęć niemalże z tej samej perspektywy tego samego produktu, miejsca ludzi to dostaję szału. JEDNO wystarczy, max DWA.
Po drugie mnóstwo tekstu "od autora", " od producenta", "od strony www", "co miał na myśli" - to nie analiza wiersza ! Jeśli chcę znać skład i opinię producenta - wejdę na stronę, nie zaśmiecaj sobie bloga, a czytelnikowi nie marnuj czasu na czytanie i przewijanie tekstu, który w 90% jest pomijany.
Po trzecie - niekończący się post. Nie znoszę tego jak autor bloga tworzy post który trwa i trwa a ja tracę siły w połowie. To jest skupisko pierwszej i drugiej cechy. Jednak nie tylko. Czasami warto podzielić post na dwa, trzy. Da ci to posty "na raty" a także nie zmęczysz czytelnika.

To moje cztery zasady, którymi będę się kierować i mam nadzieję, że nie jedna z Was także coś z nich wyciągnie dla siebie.
A Wy jak sobie radzicie w natłoku obowiązków i prowadzeniu bloga ?
Koniecznie podzielcie się swoimi radami w komentarzach!  :)
Golden Rose Liquid Matte Lipstick - Opinie, recenzje, swatche

Golden Rose Liquid Matte Lipstick - Opinie, recenzje, swatche

Jakiś czas temu na blogu pojawił się post o moich pomadkach - całej kolekcji produktów do ust - O TUTAJ. 
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją jednego z produktów, a mianowicie płynnej pomadki matowej z Golden Rose. Firma bardzo znana, myślę, że niemalże każdemu. Ich ceny nie są wygórowane a produkty mają jak każda marka - gorsze i lepsze. 


Ulubieńcy muzyczni - Marzec

Ulubieńcy muzyczni - Marzec

Zapraszam na kolejny wpis z serii Ulubieńcy muzyczni 


Już na samym początku miesiąca, w zaledwie drugi i trzeci dzień wpadły mi w ucho dwa niesamowite utwory. Jednym z nich jest po raz kolejny młoda wokalistka Meghan Trainor. Tym razem zaprezentowała utwór "I'm Lady". Do piosenki się nie przyczepię, w końcu znowu się pojawia w moim zestawieniu, więc mi się podoba, jednak tak jak wspomniałam ostatnio, tak też dodam i tym
razem - mam wrażenie, że Meghan wpadła na jeden trop przy teledyskach i go nagminnie stosuje. Dość łatwo zauważyć, co się powtarza co teledysk - ona z tancerkami w prostej linii bądź w innej formie, jednak zawsze jest to mniej więcej ta sama taktyka, która mi osobiście już się zaczyna powoli nudzić.  Dlatego do niej wędruje miejsce piąte. Zaznaczę jeszcze, że miejsca nic większego tutaj nie sugerują. Jest to i tak selekcja, która pokazuje moich ulubieńców z całego miesiąca. Po prostu chcę w ten sposób wprowadzić większy ład i harmonię.

Wishlista - Wiosna 2017

Wishlista - Wiosna 2017

Od dosyć niedawna prowadzę bloga, jednak za namową siostry pomyślałam, że może jednak te Wishlisty wcale nie są takie głupie. Sama pisałam ostatnio w jednym z postów o tematach, które można poruszyć na blogu, jeśli brak pomysłu na kolejny, choć nie sądziłam, że i ja utworzę taki post, a tu niespodzianka nawet dla mnie. 
Chociaż dla mnie Wishlisty nie są tak bardzo istotne to postanowiłam, że na wiosnę stworzę. To bardzo dobra opcja dla osób, która często gubią karteczki i zapominają co chciały bądź potrzebowały. A ja właśnie tak mam. 
Mam nadzieję, że z czasem powstanie post co udało mi się zrealizować z tej "chcielisty" - jak to co poniektórzy nazywają. 

No to zaczynamy  :) 



1. Zoeva, Paleta cieni Cocoa Blend  - wybrałam jedną, choć tak naprawdę mam ochotę na kilka tej firmy. Wiem, że w Mintishopie jest zestaw trzech palet, także może któregoś dnia się skuszę. O ile jeszcze będą. Ale jedna to must have - zwłaszcza ta, którą przedstawiłam. 

2. Veet. Trymer do twarzy i ciała - nie ukrywam, że marzę o tym od momentu gdy został wypuszczony na rynek. Nie kosztuje wcale tak dużo (99 złotych w Rossmanie),ale jednak najpierw trzeba uzbierać te dodatkowe pieniądze aby móc zakupić. Jednak myślę, że jest to bliższy cel niż paleta i także bardzo osiągalny.

3. Espadryle marynarskie - może niekoniecznie dobrze wyglądają na zdjęciu, ale uwierzcie mi - na nodze prezentują się naprawdę dobrze i są mega, mega wygodne! A to się ceni. W zeszłym roku na lato sobie kupiłam za niecałe 30 zł - wytrzymały zaledwie 2-3 miesiące, jednak to nie były duże pieniądze i w tym roku także mam w planach kupno kolejnych. Tylko zastanawiam się nad kolorem...

4. Zestaw startowy to robienia hybryd - tutaj czeka mnie niesamowicie dużo analiz, a czemu? Bo kompletnie nie wiem w jaką firmę zainwestować! Czy może Semilac, NeoNail albo Indigo? Firm jest o wiele wiele więcej, zdaję sobie sprawę, jednak te trzy jako pierwsze przychodzą mi na myśl. Jedyne co posiadam to parę lakierów hybrydowych i lampę z Semilaca. Ale zestawu, czyli podstawowych narzędzi niestety nie. Także nie wiem czy można używać lampy z firmy X a lakierów od firmy Y - jeśli któraś z Was zna się to poproszę o radę :) Będę bardzo bardzo wdzięczna. 

5. Torebka typu city to coś o czym marzę. Chyba nigdy nie miałam takiej dużej, miejskiej torebki, która by do mnie pasowała. Od paru lat chodzę tylko z torbą na ramię i przyznam się, że zaczyna mnie to męczyć. Dlatego będzie to idealny kandydat na Wiosenną Wishlistę. 

6. Choć dopiero mamy wiosnę to ja już teraz muszę polować na kurtkę na jesień/zimę. W tym roku cały sezon jesienno-zimowy przechodziłam w kurtce, która raczej jest wskazana na wczesną wiosnę oraz jesień. Nie miałam kurtki na zimę i nie ukrywam, że czasami było mi zimno. Ale dałam radę. :) Poza tym nie lubię mega ciepłych okryć wierzchnich, bo jest mi za gorąco w nich. Uwielbiam zimne powietrze, dlatego klimat w Polsce kompletnie nie jest dla mnie. A polowanie na kurtkę już teraz wcale nie jest takie złe, bo można znaleźć je w naprawdę korzystnych cenach.


Na mojej liście nie ma wcale dużo rzeczy, mam nadzieję, że uda mi się chociaż połowę spełnić do końca wiosny bądź lata, bo nie każda rzecz jest na " już, teraz!".
Jednak przyznam się, że nie jest to takie złe, jak sądziłam. 

A wy lubicie Wishlisty?
Często pokrywają się Wam z realnymi planami zakupowymi na dane okresy? 
Do następnego! 
Starcie kosmetyczne Wibo VS Rimmel

Starcie kosmetyczne Wibo VS Rimmel

Cześć

Przyszła pora na pierwsze starcie kosmetyczne dwóch drogeryjnych marek!

Wibo vs Rimmel 



Obie marki dobrze znam, jednak to Wibo częściej u mnie gości głównie z racji niższej ceny a dobrej jakości produktów.

Dzisiaj na pierwsze "Starcie kosmetyczne" wzięłam tusze do rzęs.


Oba tusze wcale nie są drogie. Wibo to koszt około 11 złotych, zaś Rimmel - około 30 złotych. (warto wspomnieć, że ich pojemność, także się różni, wersja pomarańczowa ma o 4ml więcej od rywala).



Wibo charakteryzuje się małą szczoteczką, która dociera do naprawdę wielu włosków. Efekt jaki uzyskuję bardzo mi się podoba. Dodatkowo nie muszę się bardzo stresować tym, że ubrudzę powiekę, bo dzięki niewielkiemu kształtowi maskary jest to naprawdę minimalne ryzyko. 
Z pewnością zaletą tego tuszu jest cena. 
Marka Rimmel wypuściła stosunkowo niedawno nową maskarę Scandaleeyes Reloaded, która jest naprawdę wielką sztuką! Umalowanie nią rzęs na szybko niekoniecznie wyjdzie nam na dobre, jednak przy odrobinie czasu można wyczarować nią naprawdę dobry efekt. 
To co zauważyłam przy dłuższym stosowaniu jej każdego dnia to fakt, że po kilku godzinach noszenia go oczy mnie zaczynają szczypać a włoski stają się twarde i niemiłe w dotyku. Nawet można złapać włoski i po prostu ściągnąć tusz z nich, co nie jest do końca dobre, bo wraz z tuszem - wyrywam włoski. 



 Nie wiem jak Wy, ale ja widzę różnicę między tuszami. Rimmel bardziej skleja mi rzęsy, przez co nie do końca efekt jest taki, o jakim marzę. Przyznam się, że ja zalotki nie używałam nigdy i nie wiem czy kiedykolwiek się na ten wynalazek skuszę, dlatego jedynie czym mogę podkręcić włoski to tusz ( i ewentualnie palce ;p ). 
Tak jak wspomniałam wcześniej - tuszem Rimmela ciężko nie pobrudzić się, jednak nie odbiorę mu tego, że jest dobry. 



Dla mnie Starcie kosmetyczne wygrywa Wibo  :) 
A jakie jest Wasze zdanie? Widzicie różnicę? 
Miałyście któryś z tuszów? 
Czekam na Wasze opinie! :) 

Ps. Jeśli jesteś tutaj nowy/a a podoba Ci się u mnie to zostań ze mną na dłużej i kliknij "Obserwuj"! :) To motywuje :) 
Rimmel Match Perfection - Recenzje, Opinie, Swatche

Rimmel Match Perfection - Recenzje, Opinie, Swatche

Cześć, 
Od pewnego czasu, a mówiąc konkretniej od kilku miesięcy mam przyjemność testować produkt marki Rimmel. Jest to mój pierwszy podkład tego producenta i mam nadzieję, że nie ostatni. :) 



Podkład otrzymałam w konkursie, który był organizowany na Instagramie Rimmela. Swego czasu mnóstwo osób go otrzymało, także nie był to żaden większy wyczyn ;p 

OD PRODUCENTA W PIGUŁCE:
- ukrywa niedoskonałości
- nadaje zdrowy wygląd bez efektu maski
- zawiera witaminę E, która zapewnia nawilżenie do 24 godzin 
- zmiękczające drobinki zmniejszają widoczność porów, niedoskonałości, cienie pod oczami oraz zaczerwienienia. 


O czym pisać na blogu? 5 sprawdzonych tematów na Twojego bloga!

O czym pisać na blogu? 5 sprawdzonych tematów na Twojego bloga!

Cześć,
Macie czasami tak, że brakuje Wam weny do wykreowania wspaniałego posta na bloga? Dni mijają, a w Waszym notesie wybija ten dzień, w którym powinniście opublikować post, bo chcecie aby wszystko było systematyczne i spójne?
Jeśli tak, to myślę, że ten post jest własnie dla Ciebie.


Lista 5 tematów, które warto napisać na swoim blogu, niezależnie czy jest to blog  kosmetyczny a może modowy.

1. TAG - ileż to ciekawych tagów można znaleźć w Internecie. Chyba każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

Co taki post wniesie na Twój blog?
Przede wszystkim pozwoli Twoim czytelnikom Ciebie poznać. Dasz im kawałek siebie, a uwierz - czytelnicy lubią poznawać autorów swoich ulubionych blogów trochę głębiej. :) To taki lekki wpis, niezobowiązujący, na luzie, chociaż zależy po który sięgniesz. Często można je znaleźć na YouTubie. 
Nie ukrywam, że nie każdy tag jest ciekawy. Wszystko ma swoje plusy i minusy, dlatego wybór odpowiedniego pozostawiam Tobie. :) 
U mnie także znalazł się już jeden -  O TUTAJ

Lovely - Nude make up kit - Recenzja | Opinia |

Lovely - Nude make up kit - Recenzja | Opinia |

Firmy Lovely (czy też Wibo - to jedno i to samo)  - nie trzeba przedstawiać.

Po lupę wzięłam już znaną i lubianą paletkę Nude make up kit  - czyli cienie w naturalnych odcieniach, idealną do wykonania makijażu nude. 


Sama swoją zakupiłam już dosyć dawno i swego czasu sprawdzała się u mnie dobrze, ale..
Jest jedno "ale"  - była dla mnie dobra, gdy nie posiadałam innych paletek w podobnych odcieniach.
Teraz mam porównanie i widzę, że nie jest to to,  czego szukam. 

Lovely oferuje nam 12 cieni, tych perłowych, jak i matowych (zaledwie trzy  cienie to te matowe). 
Jeden z nich to zgaszony przybrudzony róż (piąty od lewej).

Copyright © 2014 Myfantasyandme , Blogger