Jak za darmo kupić buty? Czyli Refunder + CzasNaButy!

Jak za darmo kupić buty? Czyli Refunder + CzasNaButy!

Cześć,
Jeśli mnie czytacie to wiecie, że często szukam konkursów, rozdań i innych tego typu. 
W ostatnim czasie było dosyć głośno o jednej akcji, która odbywa się na Refunderze, jeśli nie wiecie o czym mowa to Wam szybko skrócę co i jak. : )


Refunder ogłosił akcje, że osoby, które posiadają konto na Streetcom.pl i zarejestrują się na ich koncie za pomocą jednego linku ---> www.refunder.pl/streetcom otrzymają zwrot za pierwsze zakupy w wysokości 45 zł.
Dla niewtajemniczonych - Refunder to strona, która zwraca pewien procent pieniędzy od zakupów. W zależności jaki to sklep  - tyle zwracają. W moim przypadku (CzasNaButy) było to 3%.  Pieniądze z konta, które uzbieracie, można wypłacić zawsze gdy jest minimum 45 zł. 

Jak to wszystko wygląda?
1. Zakładasz konto na Streetcom.
2. Wchodzisz w link Refunder  i rejestrujesz się za pomocą tego linku.
3. Instalujesz wtyczkę Refundera 
4. Wyłączasz AdBlocka (nie jest to konieczne, choć zalecane. Ja tego nie zrobiłam, wszystko było ok).
5. Wybierasz sklep, który Cię interesuje. (np. Aliexpress, Zalando,Kosmetykomania, Empik itp)
6. Przekierowuje Cię na daną stronę i robisz zakupy (pamiętaj, aby nie przechodzić między kartami!)
7. Na samej górze strony powinien Ci wyskoczyć komunikat aby aktywować zwrot za zakupy)

(przykład)

8. W ostatnim momencie gdy przekierujesz się do kasy  - upewnij się, że masz aktywny zwrot za zakupy! 
9. Pamiętaj, aby Twoje pierwsze zamówienie było równe 45 zł bądź większe. Jeśli Twoje zamówienie nie przekroczy danej kwoty - nie otrzymasz zwrotu. (wysyłka nie wlicza się w kwotę).
10. Poczekaj na zwrot - może to potrwać do godziny (tak było w moim przypadku), a na wet do kilku dni w zależności od sklepu. 
11. Po otrzymaniu zwrotu prześlij je na swoje konto za pomocą jednej z dwóch podanych metod - Paypal albo Trustly. (ja korzystałam z drugiej opcji, pieniądze miałam w kolejny dzień roboczy).
12. Ciesz się darmowymi zakupami i ciągłymi zwrotami za zakupione towary! :)

Jako, że niedługo rozpoczynam nową pracę to pomyślałam, że dobrym wyborem będą buty. Nigdy wcześniej nie zamawiałam nic z CzasNaButy, było to moje pierwsze zamówienie. Wybrałam dwie pary butów, za które zapłaciłam niecałe 60 zł. Nie trudno się domyślić, że tak naprawdę wydałam zaledwie 15 zł na nie, więc zrobiłam idealny deal. ;p Jeszcze wspomnę, że w dzień, w którym zamawiałam CzasNaButy miał promocję, że powyżej 50 zł wysyłka jest gratis. (w tym momencie wysyłka powyżej 100 zł jest darmowa).

Pierwszą parą, jaką wybrałam są buty typu Slip On z motywem jeansu. 





Buty na stopie wyglądają dobrze. Ja wzięłam rozmiar 40, są one idealne, jednak gdyby były ciut luźniejsze to byłoby super. Jednak myślę, że się rozchodzą . : ) 

Drugą parą są trampki szare także w rozmiarze 40. To co warto podkreślić to fakt, że nie są wykonane z materiału a ze skóry ekologicznej, na czym mi zależało. Dodatkowo otrzymujemy szare sznurówki, jak i białe, więc możemy je dostosować wedle uznania. Dodatkowo te buty są luźniejsze niż powyższe, bardzo wygodne. 



Obie pary bardzo mi się podobają i nie żałuję, że je zamówiłam. Na buty czekałam 3 dni robocze, więc nie tak źle. 

Skusicie się na zakupy za pomocą Refundera? 

Ps. Nie zakładajcie kilku kont na refunderze, bo zwrotu możecie nie otrzymać.
Ikea, H&M i Zalando - czyli topowe sklepy Youtubowych osób, o co w tym chodzi?

Ikea, H&M i Zalando - czyli topowe sklepy Youtubowych osób, o co w tym chodzi?

Cześć,
Będę z Wami szczera. Od ponad roku (może nawet 2) mocno wciągnęłam się w Youtubowy świat. Oglądam mnóstwo osób, głównie kanały kosmetyczne (polskie) - są to kanały te największe typu RLM, StylizacjeTv, PannaJoanna Maxineczka, średnie - CheersMyHeels, ukochana MarKa, TheKretka1 czy Katosu, ale także mniejsze typu Dominika Mizia, Klaudia Łepkowska itp. Oprócz typowo kosmetycznych oglądam też inne jak Światopoblond (jedna z najlepszych osóbek jakie poznałam tam, świetna dziewczyna), Ssaruskę czy tez Arlettę Wit (Po Cudzemu). 
Jest tego naprawdę mnóstwo. Można by wymieniać i wymieniać...Ale wracając...
Wiele razy napotykam filmy z różnych sklepów, typu Haul z H&M, Zalando. (jeszcze nazwa sklepu H&M musi być na pierwszym miejscu w tytule filmiku, to bardzo ważne!).



Często oglądam tego typu filmy tj. haule bo lubię patrzeć co kto kupił, zainspirować się, podpatrzeć. Jednak kompletnie nie ogarniam, dlaczego większość osób tak sobie zachwala te trzy sklepy tj. słynny H&M, Zalando i IKEA(IKEĘ?). No jeszcze Zara - zapomniałam...

Najbardziej irytujący mnie moment w tego typu filmach to ten, w których Youtuberzy mają wymówić nazwę H&M i wymawiają ją na 10 różnych sposobów, bo przecież widzowie będą się czepiać. I ta sama gadka szmatka co filmik -.- 
Bądź zachwalanie jakie to super jakości są ciuszki, jakie to ceny nieziemskie. Ta koszula kosztowała po promocji TYLKO 79,99zł. (co z tego, że skład jest mega przeciętny tej koszuli, ważne przecież, że metka jest cool!). 

Nie rozumiem także dlaczego tylko te 3-4 sklepy są tak zachwalane. Co one mają takiego, czego inne nie mają? 
Weźmy pod lupę sklep IKEA. Przecież jest to sklep jak każdy inny. U mnie wybudowano go jakieś 2-3 lata temu. Swoją nogę postawiłam tam bodajże raz czy dwa. Wszystko co tam jest mogę kupić w innych sklepach. Jechać po jedną świeczkę czy doniczkę do Ikei, która jest na obrzeżach miasta? Będę super i podpiszę cały filmik "Podróż do IKEA" (a filmik z motywem tego sklepu będzie trwał 2 minuty, całą reszta to zwiedzanie miasta,ale co tam, ważniejsza IKEA!) Ale wracając...
Mogę iść do Pepco czy zwykłego sklepu - znajdę to samo, a nawet taniej. Nawet w ostatnim czasie Biedronka sprzedaje bardzo ciekawe towary (choćby słynna lampa  - link tutaj) za niskie pieniądze.
Ja rozumiem, że tam jest niemalże wszystko, ale czy tylko tam? 
Czemu nigdy nikt nic nie mówi o OBI, CASTORAMIE, LEROY&MERLIN ? Naprawdę nikt na Youtubie nie robi tam zakupów? A może to wstyd? 

Tak samo fascynacja sklepem Zalando. Nigdy tam nie zrobiłam zakupów, nie raz weszłam z przekierowania danej osoby. Już nie obchodzi mnie to czy zarabia na moim kliknięciu czy nie (najprawdopodobniej zarabia, bo film często jest sponsorowany), ale trudno. Chcę obejrzeć daną rzecz...i co się okazuje? Zwykła koszula warta parę stówek, gdzie podobną albo taką samą mogę kupić w sieciówce za o wiele mniejsze pieniądze. 
Nie zrozumiem chyba nigdy zachwalania sklepów, które są po prostu przeciętne. 

Możecie na mnie krzyczeć, że się nie znam, bronić tych sklepów i osób, które są zapatrzone, ale ja zdania nie zmienię. : ) 
Nie raz byłam w H&M (ejdż end em, ha i em, ha em i inne tego typu, żebyście się nie czepiali ;p) i dla mnie to taki duży lumpeks (mowa o dziale promocji, kilka rzędów ciuszków). Nie mówię, że nigdy nic nie kupiłam tam i skreślam ten sklep. Nie nie. Po prostu denerwuje mnie fakt zachwalania pod niebiosy, gdzie po prostu jest to sklep jak każdy inni. Ma lepsze i gorsze towary, a o tych gorszych to publicznie chyba nikt nie mówi. 

A Wy jaki macie stosunek do tego typu filmów na YouTubie? O tym zachwalaniu i mówieniu bez wad? 
Także uwielbiacie te sklepy czy dla Was to zwykłe przeciętniaki? 
Do napisania!


Himalaya Herbals - Purifying Neem Mask - Maska oczyszczająca z miodli indyjskiej

Himalaya Herbals - Purifying Neem Mask - Maska oczyszczająca z miodli indyjskiej

Cześć,
Ostatnio testowałam kolejną maseczkę na twarz. Tym razem postawiłam na Himalaya Herbals - maseczkę oczyszczającą z miodli indyjskiej. Jeśli ciekawi Was jak się sprawdziła to zapraszam do rozwinięcia! :) 



PIERWSZE WRAŻENIE:
• zbita konsystencja
• zielony, błotny kolor (nawet można otrzymać efekt moro na twarzy ;p) 
• zapach przyjemny, inny niż przy peelingu czy piance, które opisywałam wcześniej
• łatwa aplikacja, choć trochę czasu zajęło mi zaaplikowanie jej (nakładałam jej dosyć sporo)
• początkowo maseczka szczypie w twarz, jednak nie jest to bardzo mocne uczucie na skórze  (głównie policzki, tj. najdelikatniejsze miejsce jeśli chodzi o buzię)
• mocne uczucie ściągnięcia w momencie gdy marszczy się twarz (to raczej typowe jak dla maseczek tego typu, jednak zbyt mocne naciąganie twarzy skutkuje zaczerwieniami)
• lekkie uczucie chłodu na twarzy (początkowo myślałam, że wieje na twarz, jednak to właśnie maseczka zagwarantowała mi takie "doznania" ;p)

Skóra po zdjęciu maseczki była zaczerwieniona, głównie na czole, czyli w miejscu gdzie naciągałam twarz. Policzki bardzo gładkie i o dziwo w ogóle nie były zaczerwienione. 
To co ważne, to fakt, że maska jest przeznaczona do cery TŁUSTEJ. Ja takowej nie mam, bo jak wiecie mam mieszany typ cery, jednak krzywdy mi ona nie zrobiła.
Skóra była wygładzona, oczyszczona i przyjemna. 

Jeśli chodzi o sam fakt zmywania maseczki to tutaj potrzebowałam chwili czasu. Powoli zdejmowałam i nie szło to bardzo opornie, jednak jak wspomniałam - chwilę czasu trzeba poświęcić. To co na plus to fakt, że pomimo koloru to nie brudzi zlewu.
Na sam koniec wspomnę, że maseczkę warto przed aplikacją wstrząsnąć. Ja tego nie zrobiłam i gdy chciałam wydobyć produkt to najpierw otrzymałam trochę maski, później woda mi prysnęła na rękę, a po czasie znowu maseczka. Produkt niestety trochę się rozwarstwił, dlatego warto jednak wstrząsnąć. :) 


Lubicie maseczki oczyszczające? 
Napiszcie mi, jakie są Wasze ulubione maseczki: )
Do napisania! 
Post urodzinowy! :) Tag: 40 pytań kosmetycznych 07.07.2017

Post urodzinowy! :) Tag: 40 pytań kosmetycznych 07.07.2017

Cześć,
Dzisiaj jest mój dzień - urodziny. Taka sztandarowa data 07.07.2017 - juz drugi raz taka się nie zdarzy, dlatego pora to uczcić chociażby luźnym postem, a mianowicie Tagiem kosmetycznym, który odda choć trochę mojej duszy. Jednak pozwolę sobie niektóre pytania podmienić, aby nie był to sam kosmetyczny Tag. :) 

To co? Zaczynamy! 

1. Ulubiony sklep? 
Jeśli chodzi o modę to postawiłabym na Sinsay, Reserved czy Kik. A kosmetyczne to Rossmann. ;p Jakoś nie lubię wchodzić do Sephory czy Douglasa, zawsze czuję się tam jak intruz albo mały dzieciak, taki niedojrzały, na którego będą patrzeć jak na złodzieja, dlatego stanowczo mówię NIE! :p (chociaż nie powiem - powoli się przekonuję do tych perfumerii).

2. Jaki masz typ cery?
Mieszana, strefa T tłusta, reszta normalna/sucha. 

3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Niestety nie mam takiego produktu, nadal poszukuję, jednak jeśli miałby to być jakiś ulubiony to najlepiej w formie pianki. 

4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Tak, używam. Ostatnio testowałam peelingi z Himalaya Herbals, ale również z Selfie Project (produkt 3w1). 

5. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Używam dwóch, choć nie zawsze. Jeden to Ziaja (bio aloes), drugi Nivea Care - lekki krem łagodzący (głównie stosowany po mocniejszych płynach do twarzy), który łagodzi podrażnienia. 

6. Czy masz piegi?
Nie

7. Używasz kremu pod oczy?
Niestety baaardzo rzadko i to mój błąd. Często po prostu zapominam oraz nie wiem, jaki byłby dobry. Może polecicie jakiś? :) 

8. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Myślę, że tak, chociaż u mnie trądzik/wysyp głównie występuje po złym jedzeniu (słodycze, słone przekąski, fast foody itp). Na dzień dzisiejszy moja skóra jest w lepszym stanie. 

9. Używałaś kiedyś tabletek/leków potrądzikowych?
Nie.

10. Jakiego podkładu używasz? 
Rimmel Lasting Finish w najjaśniejszym odcieniu ( i właśnie mi się kończy!) :( 

11. Co z korektorem?
A no jest ;p Używam dwóch. Jeden to Catrice (średniaczek jak dla mnie, tzn ma zbyt wysuszającą formułę) oraz Astor, który według mnie jest specyficzny, ale nie najgorszy. 

12. W jakiej tonacji jest Twoja skóra twarzy?
Hmm...w jasnej? Ostatnio się dowiedziałam od siostry, że mam różową cerę, dlatego..ufam jej i podtrzymuję to zdanie. : ) 

13. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
W ostatnim czasie zakupiłam parę sztuk (no dobra, 30 sztuk) sztucznych rzęs na Alliexpress oraz pare innych drobiazgów. Jeśli chcecie to mogę Wam zrobić taki haul :) Co do rzęs - nic do nich nie mam, choć sama jeszcze nigdy ich nie aplikowałam, mam lekkie obawy czy mi się uda, ale zobaczymy. Na co dzień - nie. Na okazje - super sprawa. 

14. Czy wiesz, że maskary powinno się zmieniać co trzy miesiące?
Wiem, ale nie praktykuję tego. Znając życie jak większość osób. ;p Używam do momentu aż przestanie mi się podobać efekt albo gdy kupię nową lub znajdę jakąś inną wymówkę. 

15. Jakiej maskary teraz używasz?
Używam w tym momencie trzech różnych. 
a) Wibo Growing Lashes (wersja zielona)
b) Oriflame 5 in 1 Wonder Lash, Bold Intensity
c) Benefit Roller Lash (próbka)

16. Z czym masz największy problem jeśli chodzi o makijaż? 
Zdecydowanie brwi. Nie potrafię nadać im idealnego kształtu. Jeśli znacie jakieś dobre Tutoriale to polećcie mi! :) 

17.Masz kartę Pro do Mac?
Nieeeeeee : )

18. Jakich narzędzi używasz do aplikowania podkladu na twarz?
Brzmi trochę chirurgicznie, narzęęędzii ; p Szpachla, gips i jechane ;p 
A poważnie - używam najczęściej paluszków, a w ostatnim czasie gąbeczki a'la Beauty Blender. :) 

19. Używasz bazy pod cienie?
Bardzo rzadko. Nawet nie mam takiej typowo bazy pod cienie, kiedyś kupiłam z Wibo w czarnym małym niezgrabnym pojemniczku i wydobycie tej bazy było koszmarem. Od tego momentu jeśli chcę mocniejszy efekt na oczach to po prostu uzywam jasnego cienia jako bazy albo z Maybelline Color Tattoo :) 

20. Używasz bazy pod makijaż? 
Jeśli jako bazę mogę zaliczyć krem to tak. :) Chociaż też nie zawsze. W lato często odpuszczam sobie podkład i wtedy jedynie krem albo nic gdy mam leniwy dzień. :) 

21. Ulubiony kolor cienia do powiek? 
Niestety nie mam :( 

22. Kredka do oczu czy eyeliner w płynie?
Zdecydowanie kredka do oczu. Może i daje gorszy efekt, ale chociaż u mnie lepszy ze względu na moje zdolności. ;p



23. Jak często dźgnęłaś się kredką w oko? 
Oj zdarzyło się, ale tuszem częściej. I te plamy pod okiem, ohhh


24. Co sądzisz o pigmentach/sypkich cieniach?
Uwielbiam pigmenty, choć nie posiadam żadnego. Wiele dobrego słyszałam o tych z Inglota,dlatego jestem pewna, że kiedyś się na parę skuszę. :) 

25. Używasz korektorów mineralnych?
Nie, jednak z tego co sobie przypominam to posiadam jeden gdzieś schowany na czarną godzinę. ;p 

26. Ulubiona szminka?
Mam ich kilka, więc Golden Rose(Velvet Matte 02), Longstay 13 oraz z Lovely Lasting Finish 

27. Ulubiony błyszczyk?
Nie mam i nie przepadam za błyszczykami, strasznie się lepią :( 

28. Ulubiony róż?
Tak szczerze to nie mam, bardzo rzadko używam. Sama naturalnie się umiem zarumienić. ;p

29. Ulubiony rozświetlacz?
Zdecydowanie Lovely (Silver) - mój faworyt i hit nad hitami! 

30. Kupujesz kosmetyki na E-bay/Allegro?
Niee :) 

31. Lubisz kosmetyki z drogerii?
Tak, są dobre i niedrogie. :) 

32. Czy kupujesz kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?
Kiedyś tak, dziś już nie. 

33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Chciałabym się podszkolić w tej dziedzinie, jednak ze względu na moją nieśmiałość myślę, że jest to nie do zrealizowania. 

34. Zbrodnia w makijażu której nie możesz przeżyć? 
Hmmm.....Nie ma czegoś takiego. Sama się cały czas uczę i popełniam masę błędów. Jednak jeśli miałabym wskazać to zdecydowanie brwi jak dwie kreseczki albo w jakimś dziwnym kolorze (głównie zauważalne u osób starszych).

35. Lubisz kolorowe makijaże?
Tak, z umiarem tj jeśli nie wyglądasz jak kameleon to jasne, że tak. 

36. Wymarzona marka w Twojej kosmetyczce? 
Zoeva, Anastazia :) 

37. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu - to którego?
Tusz do rzęs

38. Czy wychodzisz z domu bez makijażu?
Tak, jednak nie czuję się wtedy zbyt komfortowo

39. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?
Zależy od dnia. Może to dziwnie brzmi, ale taka prawda. Są dni gdy wyglądam dobrze,ale bywają też takie, gdy po prostu tylko straszę. ;p 

40. Czy czujesz się na swój wiek? 
Zdecydowanie NIE. Pomimo, że właśnie skończyłam 21 lat, to nadal w środku czuję się jak 16 latka, może 18-latka. Tylko dowód mi przypomina, że już jestem taka "stara" oraz fakt, że gdy potrzebne wpisanie daty urodzenia online to muszę coraz dłużej skrolować aby znaleźć swoją datę. ;p

Tyle, jeśli chcecie to korzystajcie z mojego lekko zmienionego Tagu. 
Idę dalej na swój sposób świętować swoje urodziny. 
Bye, do napisania! :) 

Himalaya Herbals, Neem Scrub, czyli peeling nie taki straszny, a może za delikatny?

Himalaya Herbals, Neem Scrub, czyli peeling nie taki straszny, a może za delikatny?

Cześć,
Chcę Wam przedstawić kolejny produkt marki Himalaya, tym razem padło na peeling - Neem Scrub, który można zakupić chociażby w Hebe. 
Już w poprzednim wpisie pisałam Wam, że w paczce, którą otrzymałam jako jedna z 50 osób znalazły się, oprócz kosmetyków, dwa kwiatuszki. Dlatego dzisiaj to one będą urozmaicać zdjęcia, jednak tylko ukradkiem, aby nadać swego rodzaju tajemniczości. ;p 


OD PRODUCENTA
"Peeling do twarzy z modli indyjskiej Himalaya Herbals ma działanie oczyszczające i złuszczające. Granulki pestek moreli delikatnie ścierają z powierzchni skóry twarzy wszelkie zanieczyszczenia, usuwając martwe komórki i zaskórniki. Miodla indyjska znana ze swoich właściwości przeciwbakteryjnych oczyszcza zatkane pory i reguluje wydzielanie sebum, pozostawiając skórę czystą i świeżą."


MOJA OPINIA/PIERWSZE WRAŻENIE

produkt bardzo łatwo rozprowadza się po twarzy,
drobinki są delikatne, dlatego ten peeling nie jest mi straszny. wolę te delikatne peelingi, bo mam wrażliwą cerę i wbrew temu co sobie zawsze chyba myślałam to muszę zwracać większą uwagę na dobór kosmetyków, ten peeling mi krzywdy nie zrobił.
• identyczny zapach co do pianki, nie każdemu może podpasować, jednak można się przyzwyczaić 
• forma tubki (75ml), co jest dla mnie w porządku, najbardziej nie lubię odkręcania produtków,
• przystępna cena (około 11zł).
• szata graficzna - jako prawie poligraf lubię zwracać uwagę na formę estetyczną! :) tutaj mi się podoba, minimalistyczna, ale odpowiednia, nieprzesadzona. 



• konsystencja średnia, łatwo rozprowadza się po twarzy,
• mały otwór, dzięki któremu można dobrze kontrolować ilość wydobytego produktu.
• peeling faktycznie oczyszcza, usuwa martwy naskórek i pozostawia cerę w dobrym stanie,


• nie podraznił mi skóry, a także nie wysuszył oraz nie sprawił uczucia ściągnięcia czy szczypania, a niestety miałam do czynienia z produktami (innej firmy), gdzie czułam naprawdę mocne szczypanie w policzki i nie było to ciekawe doświadczenie.
• bardzo delikatne drobiny,
• szybka aplikacja, bezproblemowa

Produkt generalnie oceniam dobrze. Cena, jakość i wydajność idą w parze, a to najważniejsze. :)

Jakich firm peelingi lubicie najbardziej, a które Wam się kompletnie nie sprawdziły? 
Do napisania! :) 
Alterra - czyli tani żel pod prysznic, odpowiedni dla wegan, ale czy idealny?

Alterra - czyli tani żel pod prysznic, odpowiedni dla wegan, ale czy idealny?

Cześć,
W ostatnim czasie w moim zacisznym miejscu testowałam mój pierwszy produkt marki Alterra. Kosmetyki z Alterry znam, jednak długo odstawiałam na bok, aby właśnie teraz móc rzetelnie Wam go zaprezentować. 


Na pierwszy ogień wzięłam żel pod prysznic o zapachu chińskiej herbaty. Jest to produkt BIO, dlatego myślę, że sam ten fakt może korzystnie wpłynąć na opinię o produkcie. 

PIERWSZE WRAŻENIE 
• bardzo żelowa, wręcz "glutkowata" konsystencja,
• zapach ziołowo-apteczny(nawet trochę pieprzowy), co nie do końca wpisuje się w moje gusta, 
• intensywny zapach żelu, lecz nie utrzymuje się długo na skórze (po spłukaniu zapach niemalże od razu znika).
• zielony kolor - przy pierwszym użyciu bardzo miłe zaskoczenie
• potrafi "uciec" z ciała, dlatego polecam aplikować mniejszą ilość na dłoń a potem od razu wmasowywać - dzięki temu mniej żelu zmarnujecie :) 


DZIAŁANIE. WYDAJNOŚĆ
• żel jak żel, więc wydajność dla każdego może być różna. Szczerze mówiąc u mnie idzie to mozolnie i mam ochotę już zdenkować ten produkt (lubię urozmaicenie w żelach ;p ), 
• nie podrażnił mi skóry, 
• nie wysuszył
• jako, że zwracam uwagę na opakowania to design mnie nie przyciąga, ale samo otwarcie jest w porządku, nie sprawia to najmniejszego problemu i siłować się z produktem nie musimy,


DOSTĘPNOŚĆ
• żel można zakupić jedynie w Rossmannie, dosłownie za grosze (6,99 a nawet taniej). Oczywiście są także inne warianty zapachowe, dla każdego coś dobrego. 

Co do składu produktu to przyznaję się kolejny raz, że po prostu się na tym nie znam, jednak wiem, że sporo osób sobie zachwala te produkty, dlatego ufam blogerkom na słowo. :) 


Miałyście już produkty tej firmy? 
Lubicie ? Polecacie?
Do napisania! :) 
Himalaya Herbals - Pianka do oczyszczania twarzy - jak się sprawdziła?

Himalaya Herbals - Pianka do oczyszczania twarzy - jak się sprawdziła?

Cześć, 
Dawno do Was nie pisałam. Ostatnio wiele się dzieje, przez co nie mam głowy do pisania postów. Nie umiem jakoś się spiąć w sobie i pomimo, że czasu wolnego mam mnóstwo, to po prostu nie wychodzi tak, jakbym chciała. Myślę, że potrzebowałam też chwilkę odsapnąć by nabrać siły na kolejne posty. 
Słowem wstępu tyle... :)

Dzisiaj chcę Wam przedstawić produkt, który otrzymałam jako jedna z 50 osób poprzez udział w konkursie. Jeśli mnie czytacie to wiecie, że chętnie biorę udział we wszelkich rozdaniach czy konkursach, to swego rodzaju moje hobby (choć to hobby także trochę zaniedbałam). Udało mi się i dostałam naprawdę niesamowitą paczkę Himalaya Herbals, w której znalazłam pięć produktów (trzy do twarzy, pastę do zębów oraz krem do ciała) a oprócz tego, ku mojemu zdziwieniu dwa niesamowicie urocze kwiatki w doniczkach pudrowo różowych. Nigdy nie otrzymałam takiej słodkiej paczki z kwiatami. Szczerze mówiąc jestem naprawdę zadowolona, bo już od dawna planowałam zakup kwiatów, aby nadać większemu klimatu w pokoju. :) 


Na pierwszy ogień wzięłam piankę do mycia twarzy  Neem Foaming Face Wash, która według producenta ma...

Pianka do codziennej pielęgnacji twarzy, która nie zawiera mydła. Myje i odświeża. Preparat myje, odżywia i nawilża skórę, usuwa nadmiar wydzielanego przez nią sebum. W przeciwieństwie do mydła nie wysusza skóry i nie powoduje nieprzyjemnego wrażenia ściągnięcia. Miodla indyjska - neem - znana ze swoich właściwości antybakteryjnych, w połączeniu z kurkumą i wetiwerią, skutecznie przeciwdziała trądzikowi i wypryskom, pozostawiając skórę czystą, miękką i świeżą."

Czy faktycznie działa tak cudownie jak zapewnia producent? 

Według mnie nie jest to najgorszy produkt jaki miałam (moje doświadczenie z preparatami do twarzy jest krótkie, bo używałam ich w swoim jakże długim życiu zaledwie kilku, ale...), jednak nie jest to także idealny, który zbiera same pochwały. 
To co wysuwa się dla mnie na prowadzenie to zdecydowanie forma (tj. pianka), która mnie niesamowicie urzeka. Lubię taką formę preparatu. Produkt jest naprawdę delikatny ale też trochę wodnisty(trochę, a nie mocno!), więc nie ma czasu na to aby wydobyć produkt na dłoń i czekać minutę aby zrobić najpierw demakijaż. Tutaj wszystko działa w czasie. Nie uważam tego za wadę, po prostu tak jest i już.


Kolejnym plusem jest opakowanie. To, że nie muszę się męczyć z wydobyciem produktu, otwierać, zakręcać i martwić się, że wyleje odrobinę w łazience czy kosmetyczce - wielki plus. Pompka, która jest działa bez zarzutów. Najczęściej wydobywam dwie-trzy pompki na umycie twarzy i to w zupełności wystarczy. 
Trzeci plus - działanie. W odróżnieniu do mojego poprzedniego produktu pielęgnacyjnego Avene (tutaj recenzja) nie podrażnia mi skóry twarzy, a co najważniejsze  - nie ściąga jej i nie wysusza. Tutaj nie muszę się martwić o to, żeby nałożyć krem po umyciu twarzy. Jest dla mojej skóry (mam mieszaną) naprawdę delikatny. Stosuję go najczęściej z wodą, tj. po namoczeniu twarzy. Nie jest to płyn do demakijażu, dlatego nie oczekuję, że zmyje mi tusz czy cienie, to nie jest jego zadanie, ale nie odmówię mu oczyszczania czy braku uczucia ściągnięcia. 


Jednak ma dla mnie jedną wadę - zapach. Czytałam opinie na jednym z portali, gdzie dla niektórych ten produkt pachnie Domestosem. Przyznam szczerze, że też mam takie odczucie. Jednak jest to chwila, gdy czuję ten zapach. Nie utrzymuje się on na skórze, dlatego nie jest to wielka wada produktu. Po prostu osobiście wolę inne zapachy. :) 

Podsumowując produkt nie jest zły. Oczyszcza, nie wysusza, ma ciekawą formę pianki, dodatkowo łatwy i przyjemny w aplikacji. Zapach to kwestia indywidualna, dlatego każdy musi dobrać pod siebie. Jego cena to około 17zł/150ml więc myślę, że nie tak źle. 

Miałyście już produkty tej marki? 
Jak się u Was sprawdzały? 
Do napisania! 
Nivea - Olejek w Balsamie, Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba - pierwsze wrażenie, recenzja

Nivea - Olejek w Balsamie, Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba - pierwsze wrażenie, recenzja

Cześć
Nivea na rynek wypuszcza coraz to nowe kosmetyki, wcześniej była to seria do włosów, a dzisiaj olejki w balsamie w aż czterech wersjach:

Póki co wszystkie olejki  w balsamie można zakupić jedynie w Rossmannie. Mają one po 200 i 400 ml, a cena różni się zaledwie o 4 zł, także warto skusić się na większy produkt. :) 
Cena olejku 200 ml - 18,99 zł  / Cena olejku 400 ml - 22,99 zł

Na tapetę wzięłam wariant pierwszy, czyli Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba.



KRÓTKO O PRODUKCIE 
• balsam zawiera drogocenny olejek jojoba, połączony z szybko wchłaniającym się balsamem,
• 24-godzinne nawilżenie 
• brak uczucia lepkości
• skóra gładka i promienna

PIERWSZE WRAŻENIE
• typowe jak dla marki Nivea, już tradycyjne, opakowanie
• otwór nadal jest dla mnie do opanowania - mam problem ze zbyt dużym wydobyciem produktu, 
• wiosenno-letnia szata graficzna kosmetyku
• balsam bardzo szybko się wchłania
• nie czuć tłustej powłoki na skórze (wielki plus)
• bardzo delikatny, mało wyczuwalny zapach na skórze, już po chwili się ulatnia


Balsam przeznaczony jest do codziennego użytku. Myślę, że codziennie to używać nie będę, ale sięgać w wolnej chwili bardzo chętnie. 

OPINIA
Jeśli miałabym się ustosunkować do opinii producenta to z pewnością mogę stwierdzić, że balsam faktycznie bardzo szybko się wchłania i na pewno nie pozostawia lepkości na skórze, co jest dla mnie niesamowicie istotne. Nie cierpię balsamów które się kleją bądź takich, które się wchłaniają i wchłaniają, a ja muszę czekać nie wiadomo ile, aby produkt "zniknął".
Czy balsam daje 24-godzinne nawilżenie? Ciężko stwierdzić, jednak mogę powiedzieć, że czuć, że jest skóra nawilżona ale gwarancji co do całej doby nie dam. 
Po pierwszych użyciach jestem skłonna przyznać, że skóra jest gładka. 
Według moich kryteriów produkt spełnia swoje zadanie, a więc nic złego nie zarzucę. :)


Jeśli lubicie nowości kosmetyczne, balsamy z olejkami i produkty marki Nivea to serdecznie Wam polecam. Może i dla Was będzie to godny produkt. :) 
Do napisania! :) 
Avene - Cleanance, Oczyszczający żel do twarzy

Avene - Cleanance, Oczyszczający żel do twarzy

Cześć,
Od jakiegoś czasu mam okazję testować żel marki Avene - do skóry trądzikowej i tłustej. Nie jestem posiadaczką cery typowo suchej ani trądzikowej, jednak nie widzę przeciwwskazań aby takiego produktu nie wypróbować.


PIERWSZE WRAŻENIA


• nietypowe otwarcie (przekrętło) produktu - dobry zamiennik dla typowego otworu. Na samym początku nie mogłam produktu otworzyć, jednak po chwili doszłam do tego, że opakowania się nie otwiera,
• przezroczyste opakowanie, które pozwala kontrolować ilość produktu,
• bardzo wydajny produkt
• średnio wodnista konsystencja, produkt nie "ucieka" między palcami
• lekko pieniący się - tutaj się lekko zawiodłam, ale tylko dlatego, że wbiłam sobie do głowy, że jak produkt się pieni to działa, a jak nie... ;p Jednak jak wiadomo nie ma to żadnego znaczenia - dla niektórych to plus, dla pozostałych minus. Po czasie można przywyknąć. :) 
• mało wyczuwalny zapach, nienachalny :) 


REAKCJA Z CERĄ


• stosowany lekko na mokro podrażniał mi skórę - dawał uczucie ściągnięcia, pieczenia, później wysuszenia
• stosowany mocno na mokro nie powodował tak mocnego ściągnięcia, było to przyjemniejsze
• po aplikacji Avene Cleanance musiałam dodatkowo nawilżać skórę twarzy delikatnym kremem (wyszło to na dobre) - uczucie ściągnięcia bardzo zminimalizowane
• skóra po kilku aplikacjach jest gładsza i świeższa
• brak wyprysków, podrażnień w czasie aplikacji
• produkt stosowałam głównie wieczorami, dlatego w nocy mógł działać i wyszło to na plus
• zaczerwienione policzki, po parunastu chwilach zaczerwienienie znika. 

Dodam, że po maseczkach z glinką (Selfie Project, Loreal) miałam także uczucie mocnego ściągnięcia na twarzy, a także szczypania, jednak jak już wspomniałam wyżej gdy produkt aplikowałam z dużą porcją wody (wg zaleceń) było to mniej wyczuwalne. 


OPINIA KOŃCOWA

Produkt jest naprawdę wydajny (widać na zdjęciach ile zużyłam) a jego aplikacja bardzo prosta. Nie przeszkadza mi fakt, że muszę kremować twarz, bo efekt jaki uzyskuję mnie zadowala, więc rekompensuje to wszystko. Cena także adekwatna do produktu, zważając na ilość produktu i jego zużycie (stosuję od ponad 2 tygodni z przerwami), więc myślę, że spokojnie na kilka miesięcy starczy. Jeśli lubicie mieć mocno oczyszczoną twarz to serdecznie polecam. :)


Miałyście okazje testować produkty Avene? 
Lubicie żele do oczyszczania twarzy?
Do napisania! :) 

Lash Volution - kuracja trzymiesięczna - Pierwszy miesiąc za mną - jak efekty?

Lash Volution - kuracja trzymiesięczna - Pierwszy miesiąc za mną - jak efekty?

Cześć,
Od miesiąca (27.04) stosuję odżywkę z LashVolution. Jeden wpis już powstał, więc jeśli chcecie być na bieżąco to zapraszam Was najpierw na pierwszy wpis.   
Dzisiaj Wam opowiem o tym, czy jestem w działaniu regularna, jak efekty i czy są skutki uboczne.


Zaczynając od początku - z regularnością u mnie jest całkiem dobrze. Na cały miesiąc kuracji maksymalnie dwa razy zdarzyło mi się zapomnieć zaaplikować produkt, a uwierzcie mi na słowo, że obawiałam się właśnie, że już na tym etapie nie podołam. Sama siebie pozytywnie zaskoczyłam, bo użycie tego produktu to dosłownie parę sekund. Dlatego każdy kto ma problem z regularnością podoła temu zadaniu. :)

Co z efektami?
Efekty są, tak myślę. Na zdjęciach widzę, że są dłuższe oraz w praktyce (przy umalowanych rzęsach). Póki co robię zdjęcia zawsze na nieumalowanych rzęsach, a dopiero na koniec całej kuracji zrobię na umalowanych. Podoba mi się to, że są dłuższe i maskary które używałam do tej pory wyglądają lepiej na oku.
Dodatkowo wspomnę, że nie zauważyłam (póki co) abym traciła rzęsy w wielkich ilościach, a przed kuracją bywały dni, gdzie po prostu "wyrywałam" włoski.

Po lewej stronie - lewe oko, po prawej - prawe. 

Czy są skutki uboczne?
Niestety ale chyba tak. Zauważyłam, że czasami bolą mnie oczy oraz przy malowaniu tuszem wyczuwam ból, którego wcześniej nie miałam. Póki co będę stosować dalej, ale jeśli będzie to tak dalej wyglądać to kolejnej trzymiesięcznej kuracji odbywać nie będę.


Dziewczyny, bo głównie kieruję ten post do Was - wyczytałam na jednej stronie(Znamlek.pl), że odżywkę po 28 dniach powinno się stosować 1-2 razy w tygodniu! Zawsze każdy mówił, że codziennie się stosuje ten preparat. Dlatego pytanie do Was - lepiej stosować codziennie czy faktycznie tak jak napisał producent na tej stronie? Ciekawi mnie Wasza opinia. 

Używałyście produktów tej marki? 
Za miesiąc kolejny wpis z efektami, ciekawe, jak długie będą i czy wytrwam :)
Do napisania! 




ULUBIEŃCY MUZYCZNI - MAJ

ULUBIEŃCY MUZYCZNI - MAJ

Cześć,

Może niektórzy z Was zauważyli, ale w kwietniu odpuściłam sobie ulubieńców muzycznych. Miałam ku temu dwa powody. W tamtym okresie były aż trzy wpisy muzyczne (Eurowizja), a oprócz tego nic konkretnego nie wpadło mi do ucha, nie zostało ze mną na dłużej.
W tym miesiącu jest inaczej, otóż kilka utworów spodobało mi się na tyle, że mogłabym ich słuchać bez przerwy.



Julia Brennan zauroczyła mnie swoją piosenką. Jest delikatna i spokojna.


Selena Gomez w maju rozpieściła mnie dwoma utworami. Oba pochodzą z premiery filmu "13 powodów dlaczego" 

Selena Gomez -Only You

Selena Gomez - Kill Em With Kindness

Kolejną wokalistką, która mnie niesamowicie zaskoczyła (mega pozytywnie) jest nie kto inny jak Miley Cyrus. Zapewne niektórzy z Was znają ją z serialu młodzieżowego, który był transmitowany x lat temu. Miała naprawdę dobre utwory, wystapiła w filmie "LOL", jednak później mocno się zmieniła i wydała kilka kontrowersyjnych teledysków, po których przestałam jej słuchać. 
Na początku maja wypuściła nowy singiel "Malibu", w ktorym powróciła do Nas - czyli do normalności. Jej makeup, który jest naturalny, a krajobraz bardzo rzeczywisty pozwala na poczucie się z powrotem w domu. Mam nadzieję, że taka już pozostanie. 


Charlie Puth także znajdzie swoje miejsce w zestawieniu majowym. On i jego utwór Attention bardzo często gościli w moich uszach. Nie jestem jego wierną fanką, ale tym utworem skradł kawałek mojego czasu. 


Na koniec perełka, moje odkrycie Dj Layla - Don't go
Niesamowity utwór, który od razu wpadł mi w ucho. Ma w sobie to coś. 


Wiele osób porównuje go do utworu Alana Walkera, jednak ja nie śledzę tak jego poczynań, za to od razu skojarzyła mi się ta piosenka z utworem z Eurowizji z reprezentantką Szwecji, a mianowicie Sanną Nielsen -Undo. Dzięki temu przypomniałam sobie o tym cudownym wykonaniu i w ten sposób słuchałam tego przez końcówkę maja na okrągło. 


To tylko namiastka tego, czego słuchałam w maju, jednak to właśnie te utwory towarzyszyły mi najczęściej. 
A jak u Was z muzyką majową? 
Dajcie mi znać czy kojarzycie te utwory:)
Do napisania! 
DENKO  Marzec-Maj

DENKO Marzec-Maj

Cześć,
Nie wiem dlaczego, ale niestety mam póki co problem z denkowaniem produktów, a jeśli już mi się uda to często zapominam zostawić opakowanie po produkcie. Z tego własnie powodu denko powstaje dopiero teraz, a nie jak powinno - w marcu.


Dla przypomnienia: 
KUPIĘ PONOWNIE
NEUTRALNIE
NIE KUPIĘ PONOWNIE

No to zaczynamy :)


1 CeCe of Sweden przeciw wypadaniu włosów- jeśli mnie czytacie to wiecie, że jestem zła na te produkty. Wyrządziły mi wielką szkodę, jednak ile ludzi tyle opinii, bo u mojej siostry wcale tak koszmarnie się nie sprawdziły te produkty (głównie szampon). Lecz jeśli chodzi o mnie to z pewnością NIE KUPIĘ PONOWNIE.

2. Eveline Cosmetics Serum do rzęs 8w1 - używałam tej odżywki bardzo sporadycznie. Ciężko u mnie z systematycznością (uczę się tego), a więc używałam tylko gdy miałam na to ochotę i czas. Jednak dzięki temu odkryłam drugie powołanie tego produktu, otóż stosowałam go jako bazę pod tusz i wiecie co ? Widziałam różnicę. Każdy tusz pod tym produktem wyglądał lepiej, a to oznacza, że moje rzęsy wydawały się dłuższe. Nie wiem czy ten produkt kupię ponownie, dlatego póki co NEUTRALNIE :) 


3 .Batiste, suchy szampon - uwielbiam suche szampony i nie do końca wyobrażam sobie bez nich życie. Ratują głównie moją grzywkę, która lubi się przetłuszczać (nic w tym dziwnego, jak potrafię milion razy ją w ciągu dnia poprawiać), a więc takie cudo z pewnością KUPIĘ PONOWNIE. Jedna nie wiem czy tym razem nie wybiorę innego wariantu. :)

4. Balea, żel pod prysznic - ten żel otrzymałam w jednym z rozdań blogowych u CzerwonejFiliżanki (dziękuję!) :) Co do tego typu produktów to nie mam dużych wymagań, ważne by nie podrażniał i ładnie pachniał, a ten spełnił swoje zadanie. Z przyjemnością przetestowałabym inne produkty tej marki (głównie żele), dlatego jeśli będzie okazja to KUPIĘ PONOWNIE.

5. Playboy, dezodorant z atomizerem, Play It Wild - lubię zapachy Playboy, dlatego swego czasu bardzo często po nie sięgałam. Mam jeden nawet w zapasie, ale póki co chcę zdenkować inne, które posiadam. Ten zapach średnio mi przypadł do gustu, dlatego NIE KUPIĘ PONOWNIE.

6. Indigo próbka kremu do rąk Matrioshka - zapach jeden z lepszych jakie do tej pory używałam z całego zestawu próbek. Nie przepadam za produktami do rąk, ale taki mogłabym mieć. NEUTRALNIE

7. Miravena Cosmetics, Preparat żelowy Hipoalergiczny do higieny intymnej Malina/Jabłko - otrzymałam około 20 próbek tego preparatu i szczerze mówiąc to już mi się znudził. Zapach jest bardzo średni, ale działanie w porządku. Jednak póki co NIE KUPIĘ PONOWNIE. 

Tak właśnie prezentuje się denko za trzy miesiące. Jest tego naprawdę mało, jednak jak już wspominałam ciężko mi wyrobić nawyk zostawiania pustych opakowań po produktach. Będę się starała pamiętać o tym i mam nadzieję, że projekt Denko będzie powstawał minimum co 2 miesiące. :) 


A jak u Was z projektem denko? 
Miałyście któryś z tych produktów? 
Jak u Was się sprawdził? 
Do napisania! :) 
Lech Lite - TestMeToo - Naprawdę taki delikatny?

Lech Lite - TestMeToo - Naprawdę taki delikatny?

Cześć,
Po raz drugi mam przyjemność testować produkty z TestMeToo. 
Tym razem dostałam zaproszenie do udziału w teście piwa Lech Lite. Jestem osobą, która rzadko pije alkohol, a jeśli już jest okazja to sięgam po piwa smakowe. Nie jestem typem osoby, która delektuje się zwykłym piwem. Dla mnie jest ono za gorzkie i zbyt mocne.


Tutaj Lech wychodzi z inicjatywą i oferuje delikatne piwo. 
Czym się charakteryzuje?
- ma o 30% mniej kalorii w porównaniu do innych lagerów dostępnych na rynku ( 96 kcal na 330 ml piwa),
- delikatne piwo o subtelnym smaku,
- nie "kopie" w język - ja to tak określam. Dla mnie piwo często ma za mocny, za wyrazisty smak. Tutaj byłam zaskoczona delikatnością. Jeśli nie wierzycie to wypróbujcie! :) 
- mniejsza pojemność - nie przeszkadza mi to, dla jednych to minus, a dla drugich plus.


Jako jedna z 2 000 ambasadorek dostałam do wypróbowania 2x4 opakowania piwa (razem 8 piw), które należy przed wypiciem schłodzić na co najmniej 6h. 

OPINIA:
Według mnie to piwo zasługuje na uwagę. Dla mnie jest to dobry zamiennik klasycznego piwa, lżejsza wersja, która w te upalne dni sprawdzi się idealnie. 
Żeby nie było tak różowo to powiem Wam, że dla siostry Lech Lite nie był tak smakowity. Była zdziwiona jego smakiem, choć nie uważa, że to najgorszy alkohol. 
Mamy teraz taki wybór, że każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie! :) 

Lubicie pić piwo w upalne dni? 
Wolicie smakowe czy klasyczne? 
Zachęcam Was do udziału w kampaniach TestMeToo, bo to tylko jeden z nielicznych projektów.:)
Do napisania! 

Copyright © 2014 Myfantasyandme , Blogger