Lipton - Body Balance, Sweet Nights, Relaxing, czyli moc herbat ziołowych !

Lipton - Body Balance, Sweet Nights, Relaxing, czyli moc herbat ziołowych !

Cześć,
W ostatnim czasie marka Lipton wypuściła nową linię herbat ziołowych. Wariantów mamy aż dziewięć:
• Mięta z Eukaliptusem
Rumianek z Trawą Cytrynową
• Melisa z Lawendą
• Lipa z Imbirem
• Relaks
• Detoks
Dobry Sen
Harmonia
• Trawienie

Każde opakowanie zawiera 20 torebek herbaty, a cena standardowa to około 5 zł (w promocji można znaleźć za 3 zł z groszami). Dodatkowym atutem herbat ziołowych marki Lipton jest fakt, że opakowania są na lekki zatrzask, co przyznam szczerze jest bardzo komfortowe i charakterystyczne dla powyższej marki. 


Sama skusiłam się na trzy smaki: Dobry Sen, Harmonia i Rumianek z Trawą Cytrynową. 

 Dobry Sen (Sweet Nights)

SKŁADNIKI
werbena cytrynowa, lipa, lawenda, aromat liści pomarańczy, rumianek, melisa

OPINIA

Herbata ziołowa która ma w składzie melisę, a jak wiadomo melisa uspokaja, więc idealna herbatka na zasypianie. Typowy zapach ziołowy. Osobiście średnio przypadła mi do gustu, brakowało jej wyrazistego smaku. 
*************************************************************
 Harmonia (Body Balance) 

SKŁADNIKI 
dzika róża, liść pomarańczy, skórka pomarańczy, trawa cytrynowa, hibiskus, czarny bez

OPINIA

Herbata ziołowa, która wyróżniła się na tle innych herbat z tej kolekcji. Ma w składzie liść, a także skórkę pomarańczy, dzięki czemu jest mocno wyczuwalna gdy nie tylko pijemy, ale także gdy unosi się zapach, co jest bardzo przyjemnym doznaniem. Body Balance najbardziej przypadła mi do gustu z trzech herbat, jakie piłam przez ostatnie tygodnie. Jak już wspomniałam to właśnie pomarańcza wysunęła się na pierwsze miejsce, jednak nadal pozostaje ziołowy posmak, który jest nieodłącznym elementem tej kolekcji. 
To własnie ta herbata zdobywa u mnie zaszczytne pierwsze miejsce. :) 



 Rumianek z Trawą Cytrynową 

OPINIA

Skusiłam się właśnie na ten wariant smakowy ze względu na trawę cytrynową, która kiedyś wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Niestety po zasmakowaniu tego smaku trochę się zawiodłam, bo nie wyczuwam jej prawie w ogóle, a co za tym idzie - nie spełniła moich oczekiwań. Do dnia dzisiejszego pozostało mi około połowa opakowania tych herbat, jednak na pewno je wypiję. 


Ogólnie rzecz biorąc herbatki oceniam jako takie normalne, które pomimo wariancji producenta, ciekawego designu opakowań i wymyślnych smaków nie wyróżniają się znowu aż tak, jakbyśmy tego chcieli. 
Nie wiem czy skuszę się na pozostałe smaki, myślę, że tak, jednak tylko i wyłącznie w promocji, bo cena 5, 99 zł za 20 torebek herbaty to dla mnie zbyt wysoka zabawa smakowa. 
Jeśli lubicie herbaty tak jak ja i ciekawą Was smaki to serdecznie polecam. :) 

Lubicie pić herbaty ziołowe? A może wolicie owocowe lub najzwyklejsze? 
Do napisania! :) 

ULUBIEŃCY MUZYCZNI - SIERPIEŃ

ULUBIEŃCY MUZYCZNI - SIERPIEŃ

Cześć,
Sierpień minął, mamy już kolejny dzień września. Zapewne na większości blogów w pierwszych wpisach często czytacie "Ja nie wiem gdzie te dni minęły, gdzie te wakacje uciekły" itp. No cóż - zleciały i żyjemy dalej. :) Jeszcze na początku zdradzę Wam, że 31.08 mieliśmy (my, blogerzy) swój dzień - Dzień Blogów. Całkiem ciekawe, co nie? Uczciliście jakoś ten dzień? Ja niestety nie miałam większej okazji do świętowania, ale mam nadzieję, że chociaż Wy coś dla siebie zrobiliście :)
Dla umilenia Wam pierwszych deszczowych wrześniowych dni przygotowałam dla Was wpis dotyczący moich ulubieńców muzycznych sierpnia. Jeśli uwielbiacie jak ja muzykę to zapraszam do rozwinięcia! :)


1. Sofia Carson - Ins and Outs 
Nieważne, że teledysk do utworu został opublikowany dopiero 30 sierpnia, dla mnie to ulubieniec i już. Słucham tego bez końca, jest to nieziemskie wykonane, które mnie uspokaja, a jednocześnie pobudza. Czyli robi coś, co nie każdy potrafi ;p
Nie wiem jak Wy, ale ja widzę niewielkie podobieństwo między Sofią Carson a Seleną Gomez.


2. Taylor Swift -Look What you Made Me Do 
Utwór również nowy (a właściwie teledysk, który według mnie jest słaby, nie pod względem jakości co po prostu pomysłu, trochę tandetne i przekoloryzowane, a także z przekroczonymi granicami), jednak sam utwór (tekst i melodyjność) bardzo mi się podoba ALE głównie w wykonaniu coverów, chociażby Madilyn Bailey & Sam Tsui. 

Oryginał w wykonaniu Taylor Swift


Zaś tu jeden z lepszych (póki co) coverów, które znalazłam (a uwierzcie mi, że trochę ich już przesłuchałam) :) 


3. Dua Lipa - New Rules
Tu wszystko jest na swoim miejscu. Jakoś początkowo nie byłam przekonana do tej wokalistki, jednak po tym utworze zmieniło się "to i owo" i w ten sposób Dua Lipa zagościła w ulubieńcach. Dla fanów flamingów czeka miła niespodzianka. :)  
No musicie przyznać, ale piosenka jest naprawdę dobra, w pewnym sensie taka sztywna/surowa ale niesamowicie to tutaj pasuje.:) 


4.  P!nk - What About Us
Kolejny muzyczny ulubieniec śpiewany przez kobietę, tym razem P!nk, która z każdym teledyskiem coraz bardziej pokazuje nam swoje umiejętności i wyrzeźbione ciało. Słuchając jej (i widząc) zorientowałam się, że odrobinę przypomina mi naszą polską Youtuberkę kosmetyczną  - Kitulca :) Widzę podobieństwo w charakterze (twarda babka, mocno stąpa po ziemi), ale i figurą - drobniutka, lecz silna. A Wy? Też to dostrzegacie? 


5. Film "Następcy 2" (Descendants 2) - What's My Name / Chillin' Like A Villain
Ten utwór także przypadł mi do gustu, film oglądałam już po angielsku (z polskimi napisami, a premiera z dubbingiem dokładnie 9 września br.) i osobiście mocno nie polubiłam się z Umą - wokalistką owej piosenki, ale muszę szczerze przyznać, że jest to naprawdę dobre wykonanie i mogłabym tego słuchać i słuchać. : ) 
Drugi utwór wykonuje Sofia Carson (autorka pierwszego ulubieńca muzycznego danego miesiąca) wraz z kolegami z filmu. 
Powiem Wam, że najpierw film trzeba obejrzeć, aby tak już na sto procent wczuć się w emocje i klimat obu utworów. :) 



W tym miesiącu postawiłam na damski skład ulubieńców, po prostu tak wyszło, jednak nie zmienia to faktu, że słuchałam większej ilości piosenek, jednak te wyjątkowo zapadły mi w pamięć. :) 
A jakie są Wasze ulubione? 
Kojarzycie jakikolwiek utwór? 
Do napisania! :) 
Denko - Czerwiec - Sierpień

Denko - Czerwiec - Sierpień

Cześć,
Nie wiem jak to jest, ale przygotowanie postu DENKO jakoś mi nie wychodzi...:) Miało być lepiej a wyszło jak zwykle nie za dobrze, bo dopiero po trzech miesiącach piszę post o produktach, które wykończyłam. Na dodatek zła informacja jest taka, że z pewnością nie wszystko Wam pokaże co udało mi się zużyć, bo zapominam o zostawieniu opakowań, zaś dobra to ta, że już dzisiaj wiem, że na koniec września będę miała kilka produktów wykończonych (dzisiaj sięgają niemalże dna, ale jeszcze z nich coś wydobędę ;p).
Tyle słowem wstępu...



Dla przypomnienia: 
KUPIĘ PONOWNIE
NEUTRALNIE
NIE KUPIĘ PONOWNIE

To co, zaczynamy? :) 



1. Produkty marki Lorea'l chyba każdy zna i nie trzeba ich przedstawiać. Miałam (nie)przyjemność stosować trio tej firmy, jednak jeśli mnie czytacie to wiecie, że nie zrecenzowałam ich za dobrze, dlatego NIE KUPIĘ PONOWNIE. Link do recenzji możecie znaleźć TUTAJ. Jednak powiem Wam jedno - mam w zwyczaju na FB bloga oznaczanie marek, gdzie recenzowałam dany produkt - przy negatywnej recenzji także to zrobiłam, choć obawiałam się krytyki i wiecie jakie było moje zdziwienie gdy marka podziękowała za szczerą opinię? Osobiście doceniam i równie miło skomentowałam ich komentarz. :) 

2. Alterra - żel do mycia ciała o zapachu chińskiej herbaty. Z tego co wiem kosmetyki tej marki mają dobre składy, są naturalne, jednak dla mnie nie jest to najważniejsze. Żel to żel, ma się pienić, nie podrażniać i ładnie pachnieć, a jeśli ma jakąś wyjątkową formułę czy ciekawe oraz praktyczne opakowanie to jest po prostu idealny. Ten produkt mnie rozczarował zapachem, który początkowo przypominał mi..pieprz, dlatego stanowczo NIE KUPIĘ PONOWNIE. Recenzja TUTAJ


3. Golden Rose Longstay Precise Browliner - produkt, który (jak zresztą każdy kosmetyczny) denkowałam długo. Wynika to tylko i wyłącznie z faktu, że nie maluję się codziennie. Gdybym używała tego produktu codziennie to myślę, ze góra 2 miesiące i produkt byłby zdenkowany. Jest to naprawdę niewydajna, lecz dobra konturówka do brwi za 19,90 zł. Póki co mam zapasowe kosmetyczne gadżety do brwi, jednak nie wykluczam, że KUPIĘ PONOWNIE owy produkt. :)

4. New York Color, 002 Manhattan's Elite - paleta cieni z bazą i rozświetlaczem. Ogólnie paleta nie jest jakaś mega zła, ale dobra też nie. Zapłaciłam za nią niewiele bo 2 funty (będąc w Szkocji).Mam jakiś taki niesmak do niej i pomimo, że mogłabym dalej jej używać to leci do kosza. Myślę, że NIE KUPIĘ PONOWNIE

5. Nivea Hairmilk Mleczny szampon i odżywka do spłukiwania do włosów suchych i normalnych - te produkty wcale złe nie były w porównaniu z Lorea'l, ale czy sięgnę ponownie? Tego nie wiem, bo nadal mam zapasy do włosów, więc póki co NEUTRALNIE. :) Recenzja TUTAJ. :) 



6. Wibo, trend extreme nails - nie polubiliśmy się, NIE KUPIĘ PONOWNIE
7. Rimmel, 60 seconds - ładny odcień, którego nie przetestowałam ze względu na zepsucie. W okazyjnej cenie chętnie KUPIĘ PONOWNIE.
8,9,10. Lakiery z bazarku najprawdopodobniej czyt. chiński sklep, kiedyś je kupowałam, jak byłam dużo młodsza, dzisiaj wolę innych firm, NIE KUPIĘ PONOWNIE.
11. Golden Rose Matte nr 26 - przepiękny kolor, mega szybkie schnięcie i cudowny mat, ALE okropny pędzelek. Zbyt cienki, przez co przy moich umiejętnościach wygląda to paskudnie. Jednak myślę, że i tak spróbuję kiedyś z innymi odcieniami, dlatego KUPIĘ PONOWNIE

Póki co na tyle, mam nadzieję, że już za miesiąc pojawi się kolejny post z tej serii. 
Znacie któryś z produktów? 
Do napisania! :) 
Silk mousse, jedwabisty mus do mycia ciała o zapachu rabarbaru i maliny - jak się sprawdził?

Silk mousse, jedwabisty mus do mycia ciała o zapachu rabarbaru i maliny - jak się sprawdził?

Cześć,
Przez ostatnie dni w mojej łazience gościł nowy produkt do mycia - mus do ciała marki Nivea o zapachu rabarbaru i maliny. Początkowo chciałam z nim poczekać aż wykończę pozostałe żele do ciała, jednak pokusa była zbyt duża. 
Nie bardzo lubię mieszać żele w użytkowaniu, a może inaczej mówiąc - nie bardzo LUBIŁAM, bo teraz zmieniam zdanie i chyba lepiej stosować kilka naprzemiennie. Dzięki temu mam porównanie co do innych produktów. 
Jeśli ciekawi Was jak się sprawdził mus do ciała o szczególnym zapachu rabarbaru i maliny to zapraszam dalej! :) 


Samo opakowanie, jak widzicie jest w przesłodkim kolorze, więc oko może się nacieszyć. Dla mnie jest to szczególnie ważne, bo lubię produkty, które dobrze wyglądają, więc na sam początek jest plus. :) 

SKŁAD
Ingredients: Aqua, Isobutane, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Propane, Hydrolyzed Silk, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Butane, Xanthan Gum, PEG-14 M, Sodium Benzoate, Linalool, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Geraniol, Parfum.

STOSOWANIE

Mocno wstrząśnij puszkę przed użyciem
Trzymając pionowo, wyciśnij niewielką ilość jedwabistego musu na dłoń.
Nałóż na wilgotna skórę i umyj ciało.
Dokładnie spłucz pielęgnujący Silk Mousse o zapachu rabarbaru i maliny.



OPINIA
Produkt od samego początku wzbudzał we mnie pozytywne emocje. Mając do wyboru opcję rabarbar&malina oraz cytryna&moringa to właśnie pierwszą opcją byłam bardziej zainteresowana. Produkt otrzymałam jako jedna z Przyjaciółek Nivea, a wersja zapachowa była wybierana odgórnie, więc tym bardziej się ucieszyłam, że padło właśnie na ten wariant. 
Mus sam w sobie jest naprawdę dobry. Po raz pierwszy miałam styczność z tego typem produktu do mycia ciała i uwierzcie mi - jakie było moje zdziwienie w przypadku pierwszego użycia. :)
Mus do ciała ma niesamowicie gęstą formę pianki, która nałożona na dłoń bezpośrednio z opakowania nie spłynie ani nie przetransportuje się w inne miejsce. Możecie dłoń odwrócić w taki sposób, że pianka będzie "przyczepiona" do skóry dłoni, a ona nadal nie spadnie - dla mnie jest to duży plus, bo irytuje mnie spływanie produktów z ręki bądź kontrolowane czy aby na pewno produkt mi nie ucieknie między palcami.
Kolejnym ważnym aspektem jest fakt, że pianka z łatwością się rozprowadza po skórze, co to znaczy? A no chociażby to, że produkt nie przykleja się do niej tylko sunie i masuje naszą skórę, a dzięki temu zmycie owego produktu jest dziecinnie proste, bo rozpuszcza się on pod wpływem wody. Zmycie go to zaledwie parę chwil, a nie męczenie się jak to ma miejsce w przypadku innych żeli. 
Odrobina pianki (w moim przypadku 2-3 dozowania produktu) wystarcza na umycie całego ciała. 
Samo opakowanie według mnie jest naprawdę dobre - nie zacina się, nie wymaga siły czy sprytu. Formuła odpowiednia, idealnie gęsta, nie klejąca i nie spływająca. 
Warto wspomnieć, że mus do ciała nie podrażnił mojej skóry i nie wywołał swędzenia, co niestety zdarza się po niektórych produktach. 



Jest za to jeden minus, który dla wielu może być znaczący a mianowicie kwestia zapachu. Jeśli oczekujecie, że Nivea w tym produkcie zapewni Wam doznania zapachowe nie z tej ziemi, a zapach przepełni Waszą łazienkę rabarbarem i maliną to się mocno zawiedziecie. Zapach jest wyczuwalny jeśli podłożycie nos do produktu i tak pozostaniecie. Po nałożeniu na skórę, umyciu jej i zmyciu - zapach się ulatnia. Dla mnie nie jest to jakiś szczególny minus, choć nie ukrywam, że spodziewałam się mocniejszego zaatakowania moich nozdrzy. ;p
Innych wad, minusów nie dostrzegam.

PODSUMOWANIE

Jeśli lubicie żele pod prysznic w formie pianki, które ułatwią Wam mycie a dodatkowo zapewnią atrakcje w formie mega gęstej pianki z którą możecie robić co tylko chcecie, a kwestia zapachu jest Wam obojętna to serdecznie polecam. Mus Silk można zakupić za 13,99zł/200ml (teraz dostaniecie go za 9,89zł w Rossmannie), więc myślę, że nie jest to dużo.

Dodam, że od października dołączy trzecia wersja zapachowa - wanilia&karmel - skusicie się? Osobiście średnio przepadam za karmelem, ale nie wykluczam, że zaopatrzę się w inny wariant, może chociażby w wersję żółtą - cytrynę i moringe. :)
Ps. Z tego co wiem, to we wrześniu w drogerii Rossmann będzie promocja -49% dla posiadaczy karty na między innymi żele, dlatego myślę, że warto zaopatrzyć się chociaż w jedną wersję, bo uwierzcie mi, że formuła jest naprawdę intrygująca. :)

Do napisania! 
Roczek bloga 19.08.

Roczek bloga 19.08.

Cześć,
Rok temu powstał pierwszy post na blogu. Dokładnie 19.08.2016 (piątek) napisałam pierwszy post, który był wprowadzeniem do świata blogowania.
Pomimo, że przygodę rozpoczęłam w sierpniu to tak naprawdę dopiero pod koniec lutego tego roku wkręciłam się mocniej w blogowanie, stało się to systematyczniejsze, bo wcześniej był to jeden czy dwa posty na miesiąc.
Przez ten czas trochę się zmieniło. Nawiązałam kilka współprac, między innymi z LashVolution czy zostałam ambasadorką marki Nivea i dołączyłam do "Klubu Przyjaciółek".  
Oprócz tego poznałam wiele ciekawych miejsc w sieci, wbrew pozorom nie lubię czytać w kółklo o recenzjach kosmetycznych, a chętniej w ostatnim okresie (przez brak czasu) zaglądam do osób, które piszą o życiu, wakacjach czy po prostu czymś innym, co wyróżnia je na tle moich obserwujących blogów. 
Nie czuję się mocno przywiązana do sfery blogowania, nadal ogarnia mnie takie uczucie, że jestem tu nowa. Co za tym idzie - nie czuję blogowania w krwi, myślę, że stanie się to dopiero w lutym/marcu, gdy faktycznie według mojej duszy wybije rok. :) 

Myślę, że to odpowiedni moment na pokazanie Wam statystyk bloga, choć małego to na swój sposób wielkiego a także kilka ciekawostek nt. Myfantasyandme :) 

• blog został założony w wakacje 19.08.2016 r
• nazwa bloga została utworzona wcześniej, jednak blog nie istniał, dopiero później wszystko się zaczęło...
• nazwa bloga powstała szybko i ma przedstawiać mój świat, moje ciekawe spostrzeżenia, przemyślenia, to co lubię i mnie ;) 
• blog średnio odwiedza miesięcznie 2 000 osób, co nie jest chyba najgorszym wynikiem, choć jak wiadomo mogłoby być lepiej :) 
• w ciągu ostatniego roku zaobserwowało mnie 141 osób
• łączna liczba odwiedzin to prawie 18 500 osób! 
• włącznie z urodzinowym wpisem napisałam 59 postów :) 
• sama jako blogerka obserwuję 209 osób 
• czasami, a nawet często stresuję się publikowaniem postów ;p

Mam nadzieję, że w lutym, jak i za rok będzie nas coraz więcej ,a każdy wynik będzie powiększony, bo nic tak nie cieszy jak szerokie grono odbiorców ! :) 

Do napisania! :) 
TOP 4 programów/seriali, które uwielbiam i polecam! :) LIPIEC 2017

TOP 4 programów/seriali, które uwielbiam i polecam! :) LIPIEC 2017

Cześć,
Czasami, gdy nie mamy co robić to szukamy nowych zajawek telewizyjnych. Nie zawsze pogoda dopisuje a dla leniuchów - takich jak ja - seriale czy programy to coś bardzo przyjemnego i to nie tylko w deszczowy, ponury dzień. ;p
Często gdy padam ze zmęczenia to lubię włączyć coś, co mnie zrelaksuje czy wprawi w dobry nastrój.
Tym sposobem odkryłam parę ciekawych, interesujących, a czasem nawet intrygujących programów czy seriali, które myślę, że mogą zaciekawić niektórych z Was. :) Rozbieżność będzie naprawdę różna, bo kto lubi oglądać w kółko jedno i to samo? Zapewne niewiele osób. To co, zaczynamy? :)

1. PROJEKT LADY. 

O CZYM OPOWIADA?


Opowiada o 11/12 zbuntowanych, nieokrzesanych dziewczynach, które w kilka tygodni mają się zmienić w prawdziwe damy. Można tam zobaczyć sporo różnych charakterów i historii, które są czasami szokujące. Dziewczyny są naprawdę intrygujące, inne od siebie, różnią się stylem bycia, mową ciała, posturami, jednak łączy ich jedno - naganne charaktery i brak zasad. 
Osobiście traktuję ten program z przymrużeniem oka, bo nie wierzę, że po kilku tygodniach mogą się zmienić w damy, które przestrzegają nienagannie zasad Savoir-vivre czy są kompletnie inne. Nie da się zmienić nawyków ot tak, jednak można nad tym powolutku pracować. 
W tym momencie w TV leci druga edycja programu, którą w miarę regularnie oglądam w sieci. Nie do końca zgadzam się z werdyktami, które mentorki wprowadzają, ale co zrobić. 
Jedyne co mnie irytuje to fakt, że jedna z uczestniczek jest bezpodstawnie faworyzowana (mowa o Julii Jaroszewskiej), a oprócz tego skojarzyłam ją z innego programu (Pamiętniki z Wakacji), gdzie występowała. Więc czy można ją uznać za zwykłą uczestniczkę? Ja tego tak nie odbieram. :) 


Osobiście oceniam program pozytywnie, bo jako widz nauczyłam się wielu zasad od mentorek, które aktywnie uczestniczą w życiu młodych kobiet. Jedna z nich to Irena Kamińska - Radomska - osoba odpowiedzialna w programie za dobre maniery dziewcząt, trener etykiety biznesu, Savoir-vivre, mówiąc krótko - przekazuje mnóstwo wiedzy na temat dobrego wychowania przy stole, na uroczystościach i ważnych okazjach. 
Drugą, także ważną mentorką jest Tatiana Mindewicz-Puacz, która potrafi przekonać do siebie niejednego sfrustrowanego uczestnika. Otwiera serca i umysły, jest odpowiedzialna za psychiczną stronę każdej osoby. Potrafi wpłynąć na myślenie, zmienić punkt widzenia danej sytuacji... - co ja Wam będę mówić - obejrzyjcie obie serie, a z pewnością się do nich przekonacie. 
Dodam na koniec, że warto oglądać dodatkowe materiały do odcinków, bo w nich znajduje się dużo cennych informacji, jak i śmiesznych sytuacji. 

2. SOY LUNA

O CZYM OPOWIADA? 

Tym razem coś kompletnie innego i lekkiego. Serial młodzieżowy, argentyński, który opowiada o młodej dziewczynie, która przemierza świat na ... WROTKACH. :) Oprócz tego uczy się, zmienia miejsce zamieszkania (z Cancun na Buenos Aires), poznaje nową szkołą,  ludzi, zakochuje się i odkrywa prawdziwych przyjaciół oraz wroga numer jeden. 
I pomimo, że Soy Luna raczej skierowana jest dla młodszej widowni, to nie ukrywam, że bardzo mnie zafascynował. Każdy może odbierać go na własnych zasadach, interpretować po swojemu. 
Nie uważam, aby był to serial tylko dla najmłodszych, jest grany przez osoby w moim wieku bądź trochę młodsze, jednak to, co mocno wpływa na fakt, ze bardzo młoda widownia szaleje to z pewnością kolory - żywe, mocne, urozmaicone, ale też tematyka - czyli muzyka, sport, przyjaźnie, czyli to, co uwielbiamy. 
Soy Luna liczy w jednej serii 80 odcinków po 45 minut (wiadomo, że będą trzy serie, póki co w Polsce zobaczyliśmy pierwszą serię, a już we wrześniu 10.09) będziemy mogli zobaczyć kolejny sezon, którego osobiście nie mogę się doczekać!). :) 


Pokochałam ten serial za to, że wiele się tam dzieje. Dzięki niemu przypomniałam sobie o wrotkach, sama zakupiłam je i chcę się uczyć jeździć. Oprócz tego jest masa ciekawych wątków, które czasami dają do myślenia. Prócz tego język hiszpański - fascynuje mnie i sprawia, że chcę się go bardziej i bardziej nauczyć. Kto wie, może kiedyś pooglądam całą serię tylko w oryginale i to z wielkim zrozumieniem - bardzo bym chciała. 
To co mnie momentami irytuje to przedłużanie danej sceny ile się da. Jako trochę dojrzalszy widz - nudzi mnie to, niestety łatwo się domyślić momentami co się dalej wydarzy, jednak mam nadzieję, że kolejne sezony będą owocowały w inne dreszczyki emocji.:) 
Z pewnością dla wielu osób tego typu serial to dziecinada, jednak kto powiedział, że w życiu trzeba być tylko poważnym? Nie należę do osób, które oglądają te słynne seriale typu Gra o tron, Glee czy inne (tak szczerze to nawet nie wiem o czym to jest, jednak wiem tylko tyle, że wiele osób się nimi fascynuje i utkwiły mi tytuły w pamięci). Wolę żyć po swojemu i nie do końca przejmować się opinią innych. :) 
Tak nawiasem mówiąc moja mania konkursowa zaczęła się od konkursu właśnie z tym serialem, gdzie wygrałam zestaw gadżetów do szkoły. :) 

3. POCAŁUNEK W CIEMNO

O CZYM OPOWIADA? 

Dosyć kontrowersyjny program (początkowo niemiecki), gdzie dana osoba całuje w ciemno 12 osób płci przeciwnej w opaskach na oczach. On/a jak i partner/ka nie widzą siebie, nie widzieli nigdy wcześniej i pocałunek jest ich pierwszym kontaktem. Jedyne co mogą robić to dotykać się i całować. Zabronione jest zdejmowanie opasek czy mówienie do siebie. 
Program jest podzielony na trzy częśći, w pierwszej tak jak wspomniałam dana osoba całuje się z 12 partnerami w ciemno, w drugim etapie wybiera pięciu kandydatów, przy których poczuł/a się najlepiej, pocałunek był najprzyjemniejszy i chciałaby bądź chciał zobaczyć drugą połówkę na oczy. W pierwszej edycji liczącej zaledwie 4 odcinki para była zamykana w małym pomieszczeniu, gdzie zdejmowali opaski i jeśli chcieli to ponownie się całowali. W drugiej edycji było to to samo miejsce co w pierwszym etapie (jednak zasady te samy). Trzeci etap polega na tym, aby na podstawie (głównie pocałunku, później atrakcyjności, no i charakterów) wybrać dwóch kandydatów na indywidualne randki, które trwają 24 godziny. Po randkach wybiera się jedną osobę na wspólne wakacje. 
Często w programie była tak zwana podłożona osoba, na przykład były partner, osoba, która podoba się od dawna, przyjaciel, koleżanka i tym podobne. 
Czasami może nas zaskoczyć to, co na pierwszy rzut oka wydaje się takie nieoczywiste. 
Program stara się pokazać, że to nie oczy (atrakcyjność partnera) jest na pierwszym miejscu, lecz to, co nami kieruje w środku, czyli uczucia. Ukazuje, że pocałunek może prowadzić do pierwszej miłości życia. 
Szczerze mówiąc, żałuję, że jest tylko 10 odcinków, bo mnie osobiście zaciekawił, ale ocenę pozostawiam Wam. :) Tutaj macie LINK do wszystkich odcinków.

4. SHOPPING QUEEN 

O CZYM OPOWIADA? 


Jak sam tytuł wskazuje - o królowej zakupów. Jednak jak to wygląda? 
Otóż w każdym odcinku są cztery uczestniczki, które rywalizują ze sobą o koronę Shopping Queen oraz nagrodę 2500 zł do wydania w galerii handlowej. Jak widzicie jest o co walczyć. 
Głównym zadaniem każdego odcinka jest stworzenie dwóch kreacji (pod wcześniej podane kategorie, np. dzikość serca, pop art, różowa pantera itp). Na znalezienie wymarzonych stylizacji mają zaledwie godzinę i 900 zł. 
Po wyznaczonym czasie każda prezentuje się na wybiegu, gdzie jest oceniana przez rywalki a także przez "ekspertów". W tym, że ocena przez rywalki nie jest tylko słowna, lecz na punkty - oceniają daną stylizację od 0-10. Zauważyłam jako widz, że niektóre osoby bardzo nieuczciwe oceniają, ale to już ich sumienie. Mi by było głupio tak oszukiwać. :) 
Ale wracając...
Jak wspomniałam - także eksperci zaproszeni do programu oceniają dane stylizacje. Szczerze? Moment oceniania przez nich jest dla mnie najnudniejszą częścią, bo nie są to dla mnie żadne wyjątkowe osoby, które mogłyby oceniać. Jest jeden wyjątek - Macademian Girl, która jest przeuroczą osobą i o niesamowitej wiedzy. Reszta ? Sio ;p 
Nie jest to program górnych lotów, ale na zabicie nudy jak najbardziej. :) Więc jeśli macie ochotę to serdecznie polecam. :) 

Znacie któryś z programów bądź serial? 
Koniecznie dajcie mi znać jakie były Wasze ulubione w czerwcu bądź lipcu oraz napiszcie mi czy chcecie taką serię postów np co miesiąc z TOP 5 w danych dziedzinach, myślę, że może być to ciekawa odskocznia od typowych postów. :) 
Do napisania! :)
Loreal Paris - Elseve Arginine Resist X3, Szampon i odżywka wzmacniająca - czy faktycznie?

Loreal Paris - Elseve Arginine Resist X3, Szampon i odżywka wzmacniająca - czy faktycznie?

Cześć,
Przez ostatni miesiąc testowałam w zaciszu jeden z zestawów do włosów marki Loreal Paris. Na pierwszy ogień wzięłam wersję "czarno-fioletową", a mówiąc konkretniej skierowaną do włosów osłabionych, z tendencją do wypadania, czyli krótko mówiąc kuracja wzmacniająca.



Producent zapewnia, że odżywka, jak i szampon...
• odbudowują włókna włosów,
• odżywiają od nasady,
• włosy rosną mocniejsze (w przypadku szamponu),
• włosy są 2x mocniejsze (w przypadku odżywki)

SKŁAD
Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Dimethicone, Sodium Chloride, Coco-Betaine, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cocamide Mipa, Sodium Benzoate, Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Cocoate, Sodium Hydroxide, Arginine, Salicylic Acid, Limonene, Linalool, 2-Oleamido-1, 3-Octadecanediol, Carbomer, Methyl Cocoate, Citric Acid, Hexylene Glycol, Hexyl Cinnamal, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Oleate, Glyceryl Linolenate, Parfum/Fragrance, (F.I.L. C48232/1).

SPOSTRZEŻENIA
Używałam obu produktów, niekoniecznie zawsze razem, czasami pomijałam odżywianie włosów a stosowałam zamiast niej odżywkę marki Nivea (w sprayu).
Skupię się mocno na szamponie, bo to on jest główną "gwiazdą". 
Stosowałam najczęściej przez ostatni miesiąc. Użyłam słowa "najczęściej", bo niestety ale mi zaszkodził. Po umyciu nim włosów miałam je świeże przez dzień-dwa, co jest krótkim czasem. Oprócz tego bardzo nasilił mi się łupież, a wręcz pojawiły się płaty na skórze głowy. Odżywki nie winię, nie zrobiła mi nic złego, jednak szampon to dla mnie nieporozumienie. 
Aby nie przemęczać włosów dawałam im odpocząć i sięgałam po Timotei, który działał kojąco na skórę głowy. Później ponownie wracałam do Elseve, który nie spisał się i sprawił, że łupież zawitał na mojej głowie ponownie. Oprócz tego nie zauważyłam, aby sprawił, że wypadanie włosów jest mniejsze. Raczej pozostało bez zmian, więc niestety ale zapewnienia producenta u mnie się nie sprawdziły. 
Recenzowane produkty nie zdenkowałam (zostało ich na mniej więcej jedno umycie), jednak nie chcę już podrażniać skóry głowy i straszyć ludzi moim łupieżem, gdzie normalnie aż takiego problemu z tym nie mam. 
Do zalet na pewno mogę zaliczyć opakowanie, sposób otwierania oraz przyjemny zapach (owoców leśnych, żelków, podobny do piwa Okocim Radler owoce leśne ;p). Oprócz tego dodam, że w pierwszej kolejności chciałam przetestować ten zestaw ze względu na...szatę graficzną opakowania. Jednak jak widać kolory to nie wszystko, bo przyjemnych wspomnień z tym duetem mieć nie będę. 
Oczywiście warto wziąć pod uwagę, że dla każdego inny produkt jest dobry, więc jeśli coś się u mnie nie sprawdziło - niekoniecznie i u Was będzie źle się podporządkowywał. 
Mam jeszcze inny zestaw tej firmy, który czeka na swoją kolej. Mam nadzieję, że kolejny sprawdzi się u mnie lepiej. Temu duetowi póki co podziękuje. :) 
Cena szamponu, jak i odżywki to około `10-13 zł.

Miałyście okazje testować ten zestaw od Loreal Paris Elseve? 
Do napisania! :) 

Ulubieńcy Muzyczni LIPIEC

Ulubieńcy Muzyczni LIPIEC

Cześć, 
Przyszła pora na ulubieńców muzycznych. 
Standardowo będzie to 5 utworów, różnego typu. 
To co, zaczynamy? 



Zaczniemy od utworu, który mnie niesamowicie zauroczył. Pochodzi z filmu Alex i spółka (Alex & Co.), a nazywa się "I can see the stars". Niesamowicie klimatyczny i uczuciowy, bardzo mi podpasował.  Film opowiada o głównych bohaterach serialu, którzy napotykają problemy w drodze do swoich marzeń. Mam jedynie zastrzeżenia co do podziału tekstu na cały zespół. Brakuje mi głosu reszty osób, bo głównie to Alex śpiewa, a chórki wykonują Jego koleżanki. Poza tym jest naprawdę dobrze! : )


***

Kolejny utwór to połącznie sił Louisa Tomlinsona (członka One Direction) wraz z Bebe Rexha. Ogólnie średnio takie klimaty chyba lubię, jednak to połączenie głosów jakoś mnie urzeka, dodatkowo refren w wykonaniu Louisa to czysta magia. Myślę, że ciężko będzie wykonać cover ich utworu, aby nie stracił na tej niepowtarzalności głosów. 

ps. Te ich stroje mnie kompletnie nie przekonują ;p Wyglądają jak najstarsze szmatki, ale to może tylko moja opinia. ;p

***
Trzeci utwór, który zawładnął lipcem to Crazy Youngsters w wykonaniu Ester Dean, amerykańskiej piosenkarki i autorki wielu znanych tekstów. Można ją także zobaczyć w filmie muzycznym Pitch Perfect oraz Pitch Perfect 2. 


***

Jeśli myślicie, że znacie mój gust muzyczny to teraz Was zszokuję. :)


W lipcu jakoś powróciłam do muzyki...country - dokładnie. Lubię te klimaty, odprężają mnie i pozwalają poczuć się swojsko, lekko. Nie jest to muzyka dla każdego, ale myślę, że warto i takiej czasami posłuchać. Tutaj mamy Dylana Scotta, który ma bardzo twardy głos, dość oryginalny, wyróżniający się i warty zauważenia. :)

***

Ostatni utwór to moje odkrycie. Lubię takie "mniej" znane gwiazdki YouTube odkrywać, jak np siostry Gardiner czy Cimorelli. Tutaj kompletnie przypadkowo wpadłam na Haschak Sisters. Jeśli się nie mylę to "zespół" składa się z czterech sióstr, które są mega wysportowane no i uzdolnione muzycznie. Tutaj jeden utwór, który przypadł mi mocno do gustu. Już po kilku odsłuchaniach chce się śpiewać razem z nimi! :) 


***

Znacie te utwory? 
Czego Wy słuchaliście przez lipiec? 
Do napisania! :) 

Paka kosmetyków od Rossmana - moja wygrana w konkursie + recenzja wideo na YouTubie!

Paka kosmetyków od Rossmana - moja wygrana w konkursie + recenzja wideo na YouTubie!

Cześć,
Jakiś czas temu na oficjalnej stronie Rossmanna w "CoNowegowRossmanie #11" ogłoszono konkurs. Dotyczył on tego, aby wcielić się w rolę recenzentki i w krótkim (maksymalnie 30-sekundowym) filmiku opisać wybrany przez siebie produkt na lato. Nagrodą była paka kosmetyków od Rossmanna, a także umieszczenie zwycięskiego nagrania w jednym z odcinków tej serii.


Początkowo byłam sceptycznie nastawiona. Publiczne pokazanie jak recenzuję produkt? Oj, to spore wyzwanie.
Jednak widziałam, że dni mijały a zgłoszeń było 0. Pomyślałam, że spróbuję. Może się uda. Jednak cwanie podeszłam do zadania i nagrałam recenzje produktu bez udziału mojej twarzy ;p 
Wrzuciłam nagranie i się cieszyłam. Do końca konkursu pozostały zaledwie dwa dni, a zgłoszeń było zaledwie dwa, może trzy.
Jednak w ostatni dzień konkursu doczytałam w regulaminie, że na filmiku powinien być pokazany recenzent produktu, więc zaczęłam coś montować. 
Uwierzcie mi - tyle ile zrobiłam podejść do nagrania tego - to istny szok! Jeśli powiem, że było ich około stu to chyba nie skłamię. 
A to włosy nie tak, a to bluzka źle, tutaj światło źle padało, to auto przejechało, a to znowu ktoś coś powiedział, trzasnął drzwiami ..... -już nie wspomnę o moich przejęzyczeniach i błędach. Najlepsze jest to, że ostatnie nagranie, które nagrałam okazało się tym opublikowanym. 
W tamtej chwili doceniłam osoby, które nagrywają filmiki. Jednak wiecie, co innego nagrywać telefonem przy świetle dziennym/żarówce białej, a co innego z lampami, aparatem i całymi tymi bajerami. 
Ale wracając...
Zgłoszeń w ostatni dzień konkursu było i tak malutko bo może 6-7, w tym tylko dwie-trzy typowo spełniające regulamin (tj. recenzent ujawniony ;p).
W ostatni dzień regulaminowego czasu ogłoszenia konkursu dostałam wiadomość, że to właśnie ja zostałam laureatką konkursu! :) Po raz pierwszy wygrałam u nich, a nagrodą są nie tylko kosmetyki, ale i moja recenzja na ich oficjalnym kanale. 
Póki co nadal czekam na filmik i nie ukrywam, że stresuje mnie to. : )
Jeśli pojawi się filmik na YouTubie to podlinkuję go :)

Pokażę Wam także co dostałam jako laureatka : ) 



Paczkę otrzymałam po około tygodnia czasu, więc nie tak źle. Moment odpakowania i dostania się do zawartości był cudowny. Piękne, ciężkie pudło, które gromadziło same cudowności. 
W pudełku znajdują same nowości Rossmanna. :) 



Po kolei...


1. Nivea - Olejek w balsamie (jeden już testowałam, teraz otrzymałam (na szczęście, bo nie lubię jak powtarzają mi się kosmetyki) inny wariant zapachowy Róża i Olejek Arganowy o pojemności 400 ml,
2. Lorea'l - Botanicals Fresh Care -Pomada dyscyplinująca bez spłukiwania do włosów suchych, 100 ml,
3. Aparat - pianka do mycia, Magnolia, 250 ml


4. Wilkinson, Maszynka z 4 ostrzami otoczonymi mydełkiem 
5. AA - krem nawilżający na dzień 50 ml 
6. Opaska do stylizacji boba
7. Scholl, Wkładki do obuwia na wysokim obcasie


8. Long 4Lashes - Ekstremalne serum utwardzające do paznokci, 10ml 
9. Bell HypoAllergenic -lakier do paznokci nr 24,10 g
10. Bell HypoAllergenic -lakier do paznokci nr 23, 10 g
11. Delia - odtłuszczacz do paznokci, 100 ml


12. Batiste, Suchy szampon, naughty 200 ml 
13. Glamour Style - gumki sprężynki 2 szt
13. Schwarzkopf -Fluid na rozdwajające się końcówki, 50 ml


14.Rimmel, Oh My Gloss, Błyszczyk do ust nr 200 Master Pink, 6,5 ml 
15. Rimmel, Brow This Way, Puder do brwi nr 004, 0,7 g
16. AA, Fluid Nawilżający, 106 Golden Beige, 35 ml

Tak właśnie prezentuje się cała zawartość. Według mnie jest naprawdę cudna. :) 
Będę miała sporo produktów do testów. 

Coś Wam wpadło w oko? 
Będziecie polować w Rossmannie? 
Do napisania! : ) 
Jak za darmo kupić buty? Czyli Refunder + CzasNaButy!

Jak za darmo kupić buty? Czyli Refunder + CzasNaButy!

Cześć,
Jeśli mnie czytacie to wiecie, że często szukam konkursów, rozdań i innych tego typu. 
W ostatnim czasie było dosyć głośno o jednej akcji, która odbywa się na Refunderze, jeśli nie wiecie o czym mowa to Wam szybko skrócę co i jak. : )


Refunder ogłosił akcje, że osoby, które posiadają konto na Streetcom.pl i zarejestrują się na ich koncie za pomocą jednego linku ---> www.refunder.pl/streetcom otrzymają zwrot za pierwsze zakupy w wysokości 45 zł.
Dla niewtajemniczonych - Refunder to strona, która zwraca pewien procent pieniędzy od zakupów. W zależności jaki to sklep  - tyle zwracają. W moim przypadku (CzasNaButy) było to 3%.  Pieniądze z konta, które uzbieracie, można wypłacić zawsze gdy jest minimum 45 zł. 

Jak to wszystko wygląda?
1. Zakładasz konto na Streetcom.
2. Wchodzisz w link Refunder  i rejestrujesz się za pomocą tego linku.
3. Instalujesz wtyczkę Refundera 
4. Wyłączasz AdBlocka (nie jest to konieczne, choć zalecane. Ja tego nie zrobiłam, wszystko było ok).
5. Wybierasz sklep, który Cię interesuje. (np. Aliexpress, Zalando,Kosmetykomania, Empik itp)
6. Przekierowuje Cię na daną stronę i robisz zakupy (pamiętaj, aby nie przechodzić między kartami!)
7. Na samej górze strony powinien Ci wyskoczyć komunikat aby aktywować zwrot za zakupy)

(przykład)

8. W ostatnim momencie gdy przekierujesz się do kasy  - upewnij się, że masz aktywny zwrot za zakupy! 
9. Pamiętaj, aby Twoje pierwsze zamówienie było równe 45 zł bądź większe. Jeśli Twoje zamówienie nie przekroczy danej kwoty - nie otrzymasz zwrotu. (wysyłka nie wlicza się w kwotę).
10. Poczekaj na zwrot - może to potrwać do godziny (tak było w moim przypadku), a na wet do kilku dni w zależności od sklepu. 
11. Po otrzymaniu zwrotu prześlij je na swoje konto za pomocą jednej z dwóch podanych metod - Paypal albo Trustly. (ja korzystałam z drugiej opcji, pieniądze miałam w kolejny dzień roboczy).
12. Ciesz się darmowymi zakupami i ciągłymi zwrotami za zakupione towary! :)

Jako, że niedługo rozpoczynam nową pracę to pomyślałam, że dobrym wyborem będą buty. Nigdy wcześniej nie zamawiałam nic z CzasNaButy, było to moje pierwsze zamówienie. Wybrałam dwie pary butów, za które zapłaciłam niecałe 60 zł. Nie trudno się domyślić, że tak naprawdę wydałam zaledwie 15 zł na nie, więc zrobiłam idealny deal. ;p Jeszcze wspomnę, że w dzień, w którym zamawiałam CzasNaButy miał promocję, że powyżej 50 zł wysyłka jest gratis. (w tym momencie wysyłka powyżej 100 zł jest darmowa).

Pierwszą parą, jaką wybrałam są buty typu Slip On z motywem jeansu. 





Buty na stopie wyglądają dobrze. Ja wzięłam rozmiar 40, są one idealne, jednak gdyby były ciut luźniejsze to byłoby super. Jednak myślę, że się rozchodzą . : ) 

Drugą parą są trampki szare także w rozmiarze 40. To co warto podkreślić to fakt, że nie są wykonane z materiału a ze skóry ekologicznej, na czym mi zależało. Dodatkowo otrzymujemy szare sznurówki, jak i białe, więc możemy je dostosować wedle uznania. Dodatkowo te buty są luźniejsze niż powyższe, bardzo wygodne. 



Obie pary bardzo mi się podobają i nie żałuję, że je zamówiłam. Na buty czekałam 3 dni robocze, więc nie tak źle. 

Skusicie się na zakupy za pomocą Refundera? 

Ps. Nie zakładajcie kilku kont na refunderze, bo zwrotu możecie nie otrzymać.
Ikea, H&M i Zalando - czyli topowe sklepy Youtubowych osób, o co w tym chodzi?

Ikea, H&M i Zalando - czyli topowe sklepy Youtubowych osób, o co w tym chodzi?

Cześć,
Będę z Wami szczera. Od ponad roku (może nawet 2) mocno wciągnęłam się w Youtubowy świat. Oglądam mnóstwo osób, głównie kanały kosmetyczne (polskie) - są to kanały te największe typu RLM, StylizacjeTv, PannaJoanna Maxineczka, średnie - CheersMyHeels, ukochana MarKa, TheKretka1 czy Katosu, ale także mniejsze typu Dominika Mizia, Klaudia Łepkowska itp. Oprócz typowo kosmetycznych oglądam też inne jak Światopoblond (jedna z najlepszych osóbek jakie poznałam tam, świetna dziewczyna), Ssaruskę czy tez Arlettę Wit (Po Cudzemu). 
Jest tego naprawdę mnóstwo. Można by wymieniać i wymieniać...Ale wracając...
Wiele razy napotykam filmy z różnych sklepów, typu Haul z H&M, Zalando. (jeszcze nazwa sklepu H&M musi być na pierwszym miejscu w tytule filmiku, to bardzo ważne!).



Często oglądam tego typu filmy tj. haule bo lubię patrzeć co kto kupił, zainspirować się, podpatrzeć. Jednak kompletnie nie ogarniam, dlaczego większość osób tak sobie zachwala te trzy sklepy tj. słynny H&M, Zalando i IKEA(IKEĘ?). No jeszcze Zara - zapomniałam...

Najbardziej irytujący mnie moment w tego typu filmach to ten, w których Youtuberzy mają wymówić nazwę H&M i wymawiają ją na 10 różnych sposobów, bo przecież widzowie będą się czepiać. I ta sama gadka szmatka co filmik -.- 
Bądź zachwalanie jakie to super jakości są ciuszki, jakie to ceny nieziemskie. Ta koszula kosztowała po promocji TYLKO 79,99zł. (co z tego, że skład jest mega przeciętny tej koszuli, ważne przecież, że metka jest cool!). 

Nie rozumiem także dlaczego tylko te 3-4 sklepy są tak zachwalane. Co one mają takiego, czego inne nie mają? 
Weźmy pod lupę sklep IKEA. Przecież jest to sklep jak każdy inny. U mnie wybudowano go jakieś 2-3 lata temu. Swoją nogę postawiłam tam bodajże raz czy dwa. Wszystko co tam jest mogę kupić w innych sklepach. Jechać po jedną świeczkę czy doniczkę do Ikei, która jest na obrzeżach miasta? Będę super i podpiszę cały filmik "Podróż do IKEA" (a filmik z motywem tego sklepu będzie trwał 2 minuty, całą reszta to zwiedzanie miasta,ale co tam, ważniejsza IKEA!) Ale wracając...
Mogę iść do Pepco czy zwykłego sklepu - znajdę to samo, a nawet taniej. Nawet w ostatnim czasie Biedronka sprzedaje bardzo ciekawe towary (choćby słynna lampa  - link tutaj) za niskie pieniądze.
Ja rozumiem, że tam jest niemalże wszystko, ale czy tylko tam? 
Czemu nigdy nikt nic nie mówi o OBI, CASTORAMIE, LEROY&MERLIN ? Naprawdę nikt na Youtubie nie robi tam zakupów? A może to wstyd? 

Tak samo fascynacja sklepem Zalando. Nigdy tam nie zrobiłam zakupów, nie raz weszłam z przekierowania danej osoby. Już nie obchodzi mnie to czy zarabia na moim kliknięciu czy nie (najprawdopodobniej zarabia, bo film często jest sponsorowany), ale trudno. Chcę obejrzeć daną rzecz...i co się okazuje? Zwykła koszula warta parę stówek, gdzie podobną albo taką samą mogę kupić w sieciówce za o wiele mniejsze pieniądze. 
Nie zrozumiem chyba nigdy zachwalania sklepów, które są po prostu przeciętne. 

Możecie na mnie krzyczeć, że się nie znam, bronić tych sklepów i osób, które są zapatrzone, ale ja zdania nie zmienię. : ) 
Nie raz byłam w H&M (ejdż end em, ha i em, ha em i inne tego typu, żebyście się nie czepiali ;p) i dla mnie to taki duży lumpeks (mowa o dziale promocji, kilka rzędów ciuszków). Nie mówię, że nigdy nic nie kupiłam tam i skreślam ten sklep. Nie nie. Po prostu denerwuje mnie fakt zachwalania pod niebiosy, gdzie po prostu jest to sklep jak każdy inni. Ma lepsze i gorsze towary, a o tych gorszych to publicznie chyba nikt nie mówi. 

A Wy jaki macie stosunek do tego typu filmów na YouTubie? O tym zachwalaniu i mówieniu bez wad? 
Także uwielbiacie te sklepy czy dla Was to zwykłe przeciętniaki? 
Do napisania!


Himalaya Herbals - Purifying Neem Mask - Maska oczyszczająca z miodli indyjskiej

Himalaya Herbals - Purifying Neem Mask - Maska oczyszczająca z miodli indyjskiej

Cześć,
Ostatnio testowałam kolejną maseczkę na twarz. Tym razem postawiłam na Himalaya Herbals - maseczkę oczyszczającą z miodli indyjskiej. Jeśli ciekawi Was jak się sprawdziła to zapraszam do rozwinięcia! :) 



PIERWSZE WRAŻENIE:
• zbita konsystencja
• zielony, błotny kolor (nawet można otrzymać efekt moro na twarzy ;p) 
• zapach przyjemny, inny niż przy peelingu czy piance, które opisywałam wcześniej
• łatwa aplikacja, choć trochę czasu zajęło mi zaaplikowanie jej (nakładałam jej dosyć sporo)
• początkowo maseczka szczypie w twarz, jednak nie jest to bardzo mocne uczucie na skórze  (głównie policzki, tj. najdelikatniejsze miejsce jeśli chodzi o buzię)
• mocne uczucie ściągnięcia w momencie gdy marszczy się twarz (to raczej typowe jak dla maseczek tego typu, jednak zbyt mocne naciąganie twarzy skutkuje zaczerwieniami)
• lekkie uczucie chłodu na twarzy (początkowo myślałam, że wieje na twarz, jednak to właśnie maseczka zagwarantowała mi takie "doznania" ;p)

Skóra po zdjęciu maseczki była zaczerwieniona, głównie na czole, czyli w miejscu gdzie naciągałam twarz. Policzki bardzo gładkie i o dziwo w ogóle nie były zaczerwienione. 
To co ważne, to fakt, że maska jest przeznaczona do cery TŁUSTEJ. Ja takowej nie mam, bo jak wiecie mam mieszany typ cery, jednak krzywdy mi ona nie zrobiła.
Skóra była wygładzona, oczyszczona i przyjemna. 

Jeśli chodzi o sam fakt zmywania maseczki to tutaj potrzebowałam chwili czasu. Powoli zdejmowałam i nie szło to bardzo opornie, jednak jak wspomniałam - chwilę czasu trzeba poświęcić. To co na plus to fakt, że pomimo koloru to nie brudzi zlewu.
Na sam koniec wspomnę, że maseczkę warto przed aplikacją wstrząsnąć. Ja tego nie zrobiłam i gdy chciałam wydobyć produkt to najpierw otrzymałam trochę maski, później woda mi prysnęła na rękę, a po czasie znowu maseczka. Produkt niestety trochę się rozwarstwił, dlatego warto jednak wstrząsnąć. :) 


Lubicie maseczki oczyszczające? 
Napiszcie mi, jakie są Wasze ulubione maseczki: )
Do napisania! 
Post urodzinowy! :) Tag: 40 pytań kosmetycznych 07.07.2017

Post urodzinowy! :) Tag: 40 pytań kosmetycznych 07.07.2017

Cześć,
Dzisiaj jest mój dzień - urodziny. Taka sztandarowa data 07.07.2017 - juz drugi raz taka się nie zdarzy, dlatego pora to uczcić chociażby luźnym postem, a mianowicie Tagiem kosmetycznym, który odda choć trochę mojej duszy. Jednak pozwolę sobie niektóre pytania podmienić, aby nie był to sam kosmetyczny Tag. :) 

To co? Zaczynamy! 

1. Ulubiony sklep? 
Jeśli chodzi o modę to postawiłabym na Sinsay, Reserved czy Kik. A kosmetyczne to Rossmann. ;p Jakoś nie lubię wchodzić do Sephory czy Douglasa, zawsze czuję się tam jak intruz albo mały dzieciak, taki niedojrzały, na którego będą patrzeć jak na złodzieja, dlatego stanowczo mówię NIE! :p (chociaż nie powiem - powoli się przekonuję do tych perfumerii).

2. Jaki masz typ cery?
Mieszana, strefa T tłusta, reszta normalna/sucha. 

3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Niestety nie mam takiego produktu, nadal poszukuję, jednak jeśli miałby to być jakiś ulubiony to najlepiej w formie pianki. 

4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Tak, używam. Ostatnio testowałam peelingi z Himalaya Herbals, ale również z Selfie Project (produkt 3w1). 

5. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Używam dwóch, choć nie zawsze. Jeden to Ziaja (bio aloes), drugi Nivea Care - lekki krem łagodzący (głównie stosowany po mocniejszych płynach do twarzy), który łagodzi podrażnienia. 

6. Czy masz piegi?
Nie

7. Używasz kremu pod oczy?
Niestety baaardzo rzadko i to mój błąd. Często po prostu zapominam oraz nie wiem, jaki byłby dobry. Może polecicie jakiś? :) 

8. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Myślę, że tak, chociaż u mnie trądzik/wysyp głównie występuje po złym jedzeniu (słodycze, słone przekąski, fast foody itp). Na dzień dzisiejszy moja skóra jest w lepszym stanie. 

9. Używałaś kiedyś tabletek/leków potrądzikowych?
Nie.

10. Jakiego podkładu używasz? 
Rimmel Lasting Finish w najjaśniejszym odcieniu ( i właśnie mi się kończy!) :( 

11. Co z korektorem?
A no jest ;p Używam dwóch. Jeden to Catrice (średniaczek jak dla mnie, tzn ma zbyt wysuszającą formułę) oraz Astor, który według mnie jest specyficzny, ale nie najgorszy. 

12. W jakiej tonacji jest Twoja skóra twarzy?
Hmm...w jasnej? Ostatnio się dowiedziałam od siostry, że mam różową cerę, dlatego..ufam jej i podtrzymuję to zdanie. : ) 

13. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
W ostatnim czasie zakupiłam parę sztuk (no dobra, 30 sztuk) sztucznych rzęs na Alliexpress oraz pare innych drobiazgów. Jeśli chcecie to mogę Wam zrobić taki haul :) Co do rzęs - nic do nich nie mam, choć sama jeszcze nigdy ich nie aplikowałam, mam lekkie obawy czy mi się uda, ale zobaczymy. Na co dzień - nie. Na okazje - super sprawa. 

14. Czy wiesz, że maskary powinno się zmieniać co trzy miesiące?
Wiem, ale nie praktykuję tego. Znając życie jak większość osób. ;p Używam do momentu aż przestanie mi się podobać efekt albo gdy kupię nową lub znajdę jakąś inną wymówkę. 

15. Jakiej maskary teraz używasz?
Używam w tym momencie trzech różnych. 
a) Wibo Growing Lashes (wersja zielona)
b) Oriflame 5 in 1 Wonder Lash, Bold Intensity
c) Benefit Roller Lash (próbka)

16. Z czym masz największy problem jeśli chodzi o makijaż? 
Zdecydowanie brwi. Nie potrafię nadać im idealnego kształtu. Jeśli znacie jakieś dobre Tutoriale to polećcie mi! :) 

17.Masz kartę Pro do Mac?
Nieeeeeee : )

18. Jakich narzędzi używasz do aplikowania podkladu na twarz?
Brzmi trochę chirurgicznie, narzęęędzii ; p Szpachla, gips i jechane ;p 
A poważnie - używam najczęściej paluszków, a w ostatnim czasie gąbeczki a'la Beauty Blender. :) 

19. Używasz bazy pod cienie?
Bardzo rzadko. Nawet nie mam takiej typowo bazy pod cienie, kiedyś kupiłam z Wibo w czarnym małym niezgrabnym pojemniczku i wydobycie tej bazy było koszmarem. Od tego momentu jeśli chcę mocniejszy efekt na oczach to po prostu uzywam jasnego cienia jako bazy albo z Maybelline Color Tattoo :) 

20. Używasz bazy pod makijaż? 
Jeśli jako bazę mogę zaliczyć krem to tak. :) Chociaż też nie zawsze. W lato często odpuszczam sobie podkład i wtedy jedynie krem albo nic gdy mam leniwy dzień. :) 

21. Ulubiony kolor cienia do powiek? 
Niestety nie mam :( 

22. Kredka do oczu czy eyeliner w płynie?
Zdecydowanie kredka do oczu. Może i daje gorszy efekt, ale chociaż u mnie lepszy ze względu na moje zdolności. ;p



23. Jak często dźgnęłaś się kredką w oko? 
Oj zdarzyło się, ale tuszem częściej. I te plamy pod okiem, ohhh


24. Co sądzisz o pigmentach/sypkich cieniach?
Uwielbiam pigmenty, choć nie posiadam żadnego. Wiele dobrego słyszałam o tych z Inglota,dlatego jestem pewna, że kiedyś się na parę skuszę. :) 

25. Używasz korektorów mineralnych?
Nie, jednak z tego co sobie przypominam to posiadam jeden gdzieś schowany na czarną godzinę. ;p 

26. Ulubiona szminka?
Mam ich kilka, więc Golden Rose(Velvet Matte 02), Longstay 13 oraz z Lovely Lasting Finish 

27. Ulubiony błyszczyk?
Nie mam i nie przepadam za błyszczykami, strasznie się lepią :( 

28. Ulubiony róż?
Tak szczerze to nie mam, bardzo rzadko używam. Sama naturalnie się umiem zarumienić. ;p

29. Ulubiony rozświetlacz?
Zdecydowanie Lovely (Silver) - mój faworyt i hit nad hitami! 

30. Kupujesz kosmetyki na E-bay/Allegro?
Niee :) 

31. Lubisz kosmetyki z drogerii?
Tak, są dobre i niedrogie. :) 

32. Czy kupujesz kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?
Kiedyś tak, dziś już nie. 

33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Chciałabym się podszkolić w tej dziedzinie, jednak ze względu na moją nieśmiałość myślę, że jest to nie do zrealizowania. 

34. Zbrodnia w makijażu której nie możesz przeżyć? 
Hmmm.....Nie ma czegoś takiego. Sama się cały czas uczę i popełniam masę błędów. Jednak jeśli miałabym wskazać to zdecydowanie brwi jak dwie kreseczki albo w jakimś dziwnym kolorze (głównie zauważalne u osób starszych).

35. Lubisz kolorowe makijaże?
Tak, z umiarem tj jeśli nie wyglądasz jak kameleon to jasne, że tak. 

36. Wymarzona marka w Twojej kosmetyczce? 
Zoeva, Anastazia :) 

37. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu - to którego?
Tusz do rzęs

38. Czy wychodzisz z domu bez makijażu?
Tak, jednak nie czuję się wtedy zbyt komfortowo

39. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?
Zależy od dnia. Może to dziwnie brzmi, ale taka prawda. Są dni gdy wyglądam dobrze,ale bywają też takie, gdy po prostu tylko straszę. ;p 

40. Czy czujesz się na swój wiek? 
Zdecydowanie NIE. Pomimo, że właśnie skończyłam 21 lat, to nadal w środku czuję się jak 16 latka, może 18-latka. Tylko dowód mi przypomina, że już jestem taka "stara" oraz fakt, że gdy potrzebne wpisanie daty urodzenia online to muszę coraz dłużej skrolować aby znaleźć swoją datę. ;p

Tyle, jeśli chcecie to korzystajcie z mojego lekko zmienionego Tagu. 
Idę dalej na swój sposób świętować swoje urodziny. 
Bye, do napisania! :) 

Copyright © 2014 Myfantasyandme , Blogger